Žilawka i inne bałkańskie specjały we Lwowie (Didolić i Prpić)

Wakacje już rozpoczęte, wiele osób wybiera się nad Adriatyk, dlatego pierwszy wpis będzie kierował naszą uwagę również w tę stronę. W najbliższym czasie wielu rodaków będzie próbować hercegowińskiej orzeźwiającej Žilavki, a chorwacka oliwa z oliwek będzie zapewne również częstym towarzyszem potraw. Wiele osób będzie czynić to w błogiej świadomości odkrywania nowych, nieznanych kulinariów…

Pradziadkowie niektórych dzisiejszych turystów mogliby pokiwać z politowaniem głowami nad brakami w wiedzy dzisiejszych Polaków. O tym, że wspomniane wina – dziś wciąż dość egzotyczne na polskim rynku – gościły na stołach przypomina pewna reklama, która ma już równo sto lat.

Z okazji świąt Wielkanocnych lwowscy smakosze mogli w kwietniu 1912 r. zaopatrzyć się w kilka interesujących produktów… Zresztą zobaczcie sami:

(Gazeta Wieczorna, 1912, nr 610)

Wina dalmatyńskie od Didolicia i Prpicia były zapewne dobre, ponieważ zapadły w pamięć Józefowi Wittlinowi, a podzielił się tymi wspomnieniami w książce Mój Lwów

To znowu wdycham szlachetny aromat dalmatyjskich win w handelku firmy „Didolić i Prpić” przy ulicy Czarnieckiego. Didoliło się tam i prpiło złotoperlistą zlataricę i myślało się przy tym o słonecznym Dubrowniku …

Wina te były dostępne zresztą nie tylko we Lwowie, o czym przekonuje nas kolejna, nieco wcześniejsza, reklama:

(Gazeta Lwowska, 1909, nr 289)

Na zakończenie nieco wcześniejsza historia związana z tą chorwacką winiarnią we Lwowie z wątkiem patriotycznym w tle. Jurij Smirnow tak opisywał w swym artykule „Pomnik Adama Mickiewicza we Lwowie” pewien epizod związany z wydarzeniami towarzyszącymi odsłonięciu słynnego pomnika (pisownia oryginalna):

Gdy Towarzystwo Trzeźwości „Eleuteria” zaapelowało o powstrzymanie się w dni uroczystości od picia alkocholu, aby ten moment „… w którym łączy się tyle serc…, króluje podniosły duch, wysiłek woli, dał nam poczucie siły moralnej”, właściciele winiarni przy ul. Czarnieckiego 3 – bracia Didolić (z pochodzenia Chorwaci) pisali do komitetu: „zawiadamiamy szanowny komitet żeśmy postanowili 5% z dziennego utargu naszej winiarni w dniach 24-30 b.m. oddać na cel budowy pomnika, gdyż jest nas tu bardzo mała liczba Chorwatów, więc nie możemy się innym sposobem przyczynić.” Winiarnia braci Didolić ofiarowała klientom bardzo dobre dalmatyńskie, chorwackie, istryjskie wina i champany, otóż, wytarg był nie mały.

Jak widać kultura winna ściśle łączyła się z kulturą wysoką, a wina mogły służyć również celom patriotycznym – czyż to nie piękne?!

Dziś patrząc z perspektywy wieku odczuwamy boleśnie, jak okres komunizmu okradł nas z wiedzy i tradycji kulinarnych. Wznosząc gdzieś nad Adriatykiem toast smaczną i bezpretensjonalną Žilavką spod Mostaru zapomnijmy o postpeerelowskich kompleksach i poczujmy, że zanurzamy się w nurt dawnej polskiej kultury, której nie udało się do końca zniszczyć komunistom.

Żilavka w otoczeniu naturalnym (c) P. Polak

PS. Wspominane przez Wittlina wino pochodziło z endemicznej dalmatyńskiej odmiany Zlatarica Bijela. Cechy tej odkrywanej dziś na nowo i przynoszącej duże nadzieje odmiany opisane są tutaj (pełny artykuł jest tutaj).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s