Chorwackie wina powracają

W ubiegły czwartek 7 lutego 2013 r. w Krakowie odbyło się ważne wydarzenie dla polskiego świata winnego – Salon Win Chorwackich. Próbowałem w rozmowach z winiarzami docierać do śladów dawnych  tradycji (jak choćby ucieleśnionych w intrygujących istriańskich Malvazijach z beczki lub z amfory z winiarni Kabola i Coronica, warto też wspomnieć o eksperymentach winnicy Roxanich). Godna podkreślenia z punktu widzenia tradycji jest również niezwykła liczba rdzennych szczepów – aż 64! kabola-malvazija-unica

Po Salonie nie sposób nie przytaknąć wielości pozytywnych komentarzy m.in. o chorwackiej ofensywie i chorwackich bombach (bombowych winach?). Spróbujmy spojrzeć jednak na to wydarzenie w zupełnie inny sposób. Spójrzmy na powrót win chorwackich na ziemie polskie po przeszło siedmiu dekadach. Wiele przez ten czas zmieniło się w Polsce i w Chorwacji – zmiany są tak wielkie, że mało już kto pamięta, czym dla polskiej kultury winnej były niegdyś wina chorwackie.

Najstarszy anons win dalmatyńskich, który udało mi się odnaleźć pochodzi prawie sprzed dwóch wieków, a dokładnie z roku 1822.

Gazeta_Korespondenta_Warszawskiego_i_Zagranicznego_1822_nr_90

dalmatyńskie-Gazeta_Korespondenta_Warszawskiego_i_Zagranicznego_1822_nr_90_s_15

W powyższym anonsie spotykamy szczep Pikolit (obecnie znany raczej jako Picolit), używany do dziś do wyrobu win słodkich z podsuszanych gron oraz do produkcji grappy – niestety tekst wygląda na nieprecyzyjny, wino to raczej nie pochodziło z Dalmacji (zob. komentarze). Również słowo „wyskok” jest dwuznaczne – oznaczać może wino esencjonalne lub destylat, kontekst wskazuje jednak raczej na pierwszą z możliwości. Zwróćmy uwagę na to, że w cenniku reklamowany był szczególnie udany rocznik 1811, z którego wina zwano „kometowymi” (więcej o winie kometowym we wpisie o kapce).

Wina dalmatyńskie słynęły dawniej ze swych walorów leczniczych – szczególnie popularne stały się pod koniec XIX wieku, a popularność ta dotrwała aż do wybuchu II wojny światowej. Spójrzmy na anons apteki z Bytomia z niezastąpionego czasopisma Katolik, poświęconemu „ludowi ku cnocie, nauce i zbogaceniu”.

Katolik_1894_nr_58-winieta

Frohlich-Bytom-Katolik_1894_nr_58_s_4

Tradycja ciężkich czerwonych win z winogron przyswajających wiele związków żelaza z gleby do dziś żywa jest w Dalmacji i okolicznych krainach – tak jest i w Hercegowinie (np. w odwiedzanym licznie przez rodaków Međugorje), jak i w Czarnogórze. Do dziś można spotkać w tych okolicach oficjalne lub nieoficjalne polecenia niektórych tamtejszych win jako prozdrowotnych.

Patrząc na anons nasuwa się jeszcze jedna refleksja… szkoda, że dziś nie sprzedaje się już dobrego wina leczniczego w aptekach. Przecież apteka jest dziś prawie na każdej ulicy! Pomyślmy tylko: dobre wina dalmatyńskie, długowieczne tokaje…

A teraz coś z innej beczki, tym razem dla ludowców… ale tych sprzed wieku. Reklama wina niezafałszowanego ze Slawonii z miejscowości Staro Petrovo Selo (nb. jak podaje oficjalna strona mniejszość polska do dziś stanowi 0,02% ludności gminy).Przyjaciel_Ludu_1906_nr_23-winieta

Pikor-Staro_Pertovo_Selo-Przyjaciel_Ludu_1906_nr_23

Pomysł na reklamę bazuje na znanym problemie słabej jakości wina dostępnego w galicyjskiej wsi i fałszowania tegoż wina przez żydowskich szynkarzy (łaskawie proszę zwrócić uwagę, że problem miał charakter ekonomiczno-społeczny a nie rasowy). Zapobiegać temu miała opisywana już wcześniej sieć dystrybucji Kółek Rolnicznych, które zaopatrywały się niekiedy w wino u pośredników tak jak w powyższym przykładzie. Najciekawsze jest to, że J. Pikor handlował winami dalmatyńskimi – z pewnością chodziło o to, że wina te były doskonale rozpoznawalne na ziemiach polskich i ulubione przez rodaków („sławne z dobroci”). Swoją drogą wybór 4 litry dalmatyńskiego wina albo numer organu stronnictwa to wybór nie nastrajający dobrze do czytelnictwa. Nie dziwi więc gorąca odezwa do członków ówczesnego PSL na dole winiety czasopisma…

Dwa lata młodszą reklamę znajdziemy w tym samym czasopiśmie (z wciąż aktualną odezwą o wzrost czytelnictwa „organu”, przypadek?!). Tym razem dla równowagi po polsko-katolickim handlu, konkurencyjny handel żydowski, który prowadził Menasche Zarwanitzer:

Przyjaciel_Ludu_1908_nr_20-winietaZarwanitzer-Kałusz-Przyjaciel_Ludu_1908_nr_20

Reklama ta ukazuje nam czerwone słodkie deserowe wina dalmatyńskie – dziś chyba nie do spotkania (w każdym razie nie zauważyłem, żeby ktoś się chwalił takim winem podczas krakowskiego Salonu Win Chorwackich AD 2013). Jak widać kolejnym miejscem na mapie winnego handlu z Polską pojawia się Rijeka. Warto odnotować jeszcze rażącą liczbę błędów językowych  w reklamie, choćby np. 6 butowe wino tokajskie zamiast putowego (puttonowego). Jednak aż łza się w oku kręci, gdy człowiek pomyśli, jakie wina sprowadzano na polską wieś przed wiekiem… i że to było tak normalne.

Chorwaci prowadzili również niegdyś bezpośredni handel winem z Polakami – ośrodkiem był niewątpliwie Lwów. Po utracie Lwowa nie dziwi więc dzisiejsza sytuacja zagubienia dawnych tradycji. Spójrzmy więc na zapomnianą historię – oto anons z Gazety Lwowskiej.

Dubković-Gazeta_Lwowska_1901_nr_45_s_10

Jak widać reklamowane były wina dalmatyńskie i winiaki (dziś szerzej znany jest chyba tylko Badel). Tym razem mamy producenta z Hvaru z miasteczka Jelsa. Warto dodać, że Niko Duboković to postać niezwykle zasłużona dla Jelsy i dla przywrócenia winiarstwa na wyspie po filokserze (więcej o historii winiarstwa na wyspie Hvar). Zresztą dzięki potomkom do dziś nazwisko Duboković kojarzy się na wyspie z dobrym winem.

Chorwaci byli również obecni w Polsce – najsłynniejszą spółką zajmującą się winem było z pewnością lwowskie przedsiębiorstwo Didolić & Prpić, o których można więcej przeczytać we wcześniejszym wpisie o Żilawkach i innych bałkańskich specjałach. Tutaj dwa anonse z przedświątecznego numeru Gazety Lwowskiej z 1912 roku.

Didolic-Prpic-Gazeta_Lwowska_1912_289Didolic_Prpic_2-Gazeta_Lwowska_1912_289

Pierwszy z anonsów pokazuje nam, jak szeroka była we Lwowie i we wschodniej Galicji sieć dystrybucji win firmy Didolić i Prpić. Drugi, wśród różnych świątecznych smakowitości, wymienia godne uwagi wino musujące Vodica. Prawdopodobnie chodziło o Bakarską Vodicę, słodkie wino musujące (cukier resztkowy 50 g/l) otrzymywane analogiczną metodą jak Asti Spumante.

Etykieta Bakarskiej Vodicy (vinopedia.hr)

Chorwackie wina w Polsce mają długą przeszłość, cieszy więc że wina te mają również przed sobą piękną przyszłość. Ciekawostką jest to, że kiedyś dominowały wina dalmatyńskie, patrząc na Salon Win Chorwackich można odnieść wrażenie że są one w defensywie (przynajmniej jeśli podchodzić do sprawy ilościowo). Nie powinno nas dziwić to, że wina chorwackie tak często trafiają w nasze gusta – przecież naszą kulturę winną z chorwacką łączy długa tradycja.

Kalazić-traminacPS. W Salonie Win Chorwackich gościłem na zaproszenie organizatorów (chorwacki Vinart oraz polski Wine Service).

PS.2. Szkoda, że w innych komentarzach z Salonu nie zwrócono uwagi na Traminery (wspominał jedynie część mej opinii Czas Wina). Ten szczep u nas jest ostatnio chyba nieco pogardzany, może coraz bardziej uważany jest za wina dla początkujących? Trzeba przyznać, że stworzenie dobrego wina z tego szczepu (które nie będzie karykaturalne) wymaga dużego kunsztu i odpowiedniego terroir. Chorwaci ze Slawonii i na tym polu pędem wdzierają się do europejskiej czołówki. Żal tylko, że w Salonie zabrakło Misna Vina, która to winiarnia przymierzała się do przyjazdu do Krakowa, za to winiarnia Kalazić przedstawiła bardzo udanego traminera.

PS.3. Mam nadzieję, że w pędzie do europejskiej czołówki Chorwaci przypomną sobie o swym rdzennym szczepie Zlatarica bijela – kiedyś rodził on wina tak cenione w Polsce. Powoli jest on przedmiotem nasadzeń. Pewnie i dziś mógłby nas zadziwić.

Reklamy

2 thoughts on “Chorwackie wina powracają

  1. Picolit o ile wiem nigdy nie występował w Dalmacji, co najwyżej na Istrii (chociaż jego siedliskiem jest Collio / Brda) więc chyba u autora reklamy doszło do przeinaczenia. Dziękuję za ciekawy wpis.

    • Pięknie dziękuję za komentarz. Również wydaje mi się, że w anonsie doszło do przeinaczenia, zresztą tekst jest dość nieprecyzyjny. Podejrzewam, że zawinił korespondent, który tłumaczył tekst z j. niemieckiego na j. polski. W każdym razie jest to jedynie ciekawostka, bo nie ma żadnego innego źródła, które by niezależnie potwierdzało występowanie Picolitu w Dalmacji.
      Z serdecznymi pozdrowieniami, PP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s