Gruszecznik daleko jeszcze jest przyjemniejszy…

gruszkiJeszcze w czasie długiej, tegorocznej zimy pojawiły się pierwsze jaskółki zwiastujące tegoroczną ofensywę cydru na naszym rynku. Owszem jedna jaskółka wiosny nie czyni, produkcja rodzima jest w powijakach, ale zainteresowanie systematycznie rośnie, z czego trzeba się cieszyć, bo cydr bliższy jest z natury (i kultury) winu, a konkuruje z piwem. Dość wspomnieć, że zainteresowanie zatacza nieoczekiwane kręgi – powstaje nawet praca magisterska o historii cydru w Polsce, o której może w przyszłości usłyszymy. W każdym razie marząc uparcie o słonecznej aurze i o upałach warto na nie się zawczasu przygotować. Można szukać ochłody przed wyśnionymi upałami (kiedyś muszą powrócić!) w napoju o obco brzmiącej nazwie „perry”,  przypomnijmy sobie piękną polską nazwę: gruszecznik i towarzyszącą jej historię.

O tym, że gruszecznik i jabłecznik znane były w okresie staropolskim przypomina pierwsze, niezwykle interesujące opracowanie historyczne, jakim jest książka Łukasza Gołębiowskiego Domy i dworki wydana w Warszawie w roku 1830 nakładem autora. gruszecznik-Golebiowski-Domy_i_dworki_tytulowa

gruszecznik-Golebiowski-Domy_i_dworki_s.111

Jak widać autor uznawał, że gruszecznik, jabłecznik, kwas (tutaj zapewne chodzi o podpiwek) oraz sok brzozowy to popularne w dawnej Polsce napoje orzeźwiające (NB. wspomina o nich po innych napojach alkoholowych). Podobne zdanie o tych napojach (być może na podstawie cytowanego powyżej źródła) wyraził Agaton Giller w książce Polska na Wystawie Powszechnej w Wiedniu 1873 r.

„I dawniej napoje owocowe, jak jabłecznik, gruszecznik, (cidre) były po polskich chatach wiejskich i dworkach szlacheckich w użyciu”.

Słynny pisarz kalwiński z XVI w. Anzelm Gostomski, autor bardzo popularnej pracy Gospodarstwo (trzy wydania: Kraków 1588, 1606, 1619), wysunął typowo purytański (jak na kalwinizm przystało) postulat wyeliminowania wina (zbytkownego) na rzecz gruszeczników, jabłeczników albo wiśniaków. Miały więc te napoje swego znaczącego orędownika. Poniżej dla miłośników dawnej typografii fragment pierwszego wydania Gospodarstwa, w którym wspomniany jest jabłecznik i gruszecznik:

gruszecznik-Gostomski-Gospodarstwo_rok_1588

Miał cydr i swego przeciwnika w złotych czasach kultury polskiej. Jan Andrzej Morsztyn w wierszu zatytułowanym „Do Stanisława Morsztyna Rotmistrza JKMości„, będącym niezwykłą kopalnią wiedzy o staropolskich trunkach robi następującą cierpką uwagę:

Piłeś jabłecznik przykry i grusznice
Które ma Normand na miejsce macice [wina]

Negatywnie nacechowane określenie dał on jedynie jabłecznikowi, a gruszecznik (zwany tu równie pięknie grusznikiem) nie budzi już tak złych odczuć. Morsztyn nie był pierwszy – już starożytni Rzymianie preferowali gruszecznik („castomoniale„) ponad jabłecznik o czym wspominał Palladiusz w IV w. Niemniej wzmianka Morsztyna to pierwszy ślad tego poglądu w rodzimych kręgach kultury, poglądu który okazał się niezwykle żywotny bo przetrwał nieomal do naszych czasów… ale o tym nieco później.

* * *

Przyjrzyjmy się teraz bliżej znajomości sarmatów z gruszecznikiem.

Opracowany przez uczonych z Pracowni Języka Polskiego XVII-XVIII wieku PAN Słownik języka polskiego XVII i 1. połowy XVIII wieku, notuje zarówno słowo „gruszecznik”, jak i „jabłecznik” występujące w okresie staropolskim. O zgrozo! niedawno słów tych wbrew tradycji zaczęto używać jako nazw wyrobów piekarniczych (wystarczy zerknąć do sieci).

Pierwsze wzmianki słownikowe pochodzą jeszcze z wydanego w Krakowie w 1643 r. słownika Grzegorza Knapiusza Thesaurus polono-latino-graecus. Czytamy tam zwięzłą definicję

Vinum factitium ex pyris„, co się wykłada następująco: „wino z gruszek wytwarzane”.

Związki gruszecznika ze światem wina były więc akcentowane od dających się odnaleźć początków.

Interesujący nas napój został również wspomniany w Nowym wielkim dykcjonarzu Piotra Daneta z lat 1743-1745 (t. I, s. 307): „W Normandyi z iabłek trunek nazywaią iabłecznik, á trunek z gruszek gruszecznikiem zowią”.

Gruszecznik pojawia się również w interesującym słowniku handlowym Philippa Andreasa Nemnicha: An Universal European Dictionary of Merchandise (London 1799) – jest on odpowiednikiem angielskiego „perry”.

Philipp Andreas Nemnich-Universal_dictionairy

Słynny Słownik Języka Polskiego Samuela Bogumiła Lindego (t. I, cz. II) z roku 1808 wspomina nieco szerzej o tym napoju, dając przy okazji jeszcze jedną nazwę „grusznik” i kilka szczególnych informacji o jego specyfice (dodaje też jeszcze jedną nazwę „grusznik”):Linde-winieta

Linde-gruszecznik_s_130

Z racji tego, że definicja słownikowa odnosi nas do jabłecznika, przytoczmy i ten wpis z tego samego słownika:

Linde-jabłecznik_s_186

Encyklopedia staropolska Zygmunta Glogera (t. II) mogła by być natomiast dziś uznana za przykład plagiatu przez bardziej „wnikliwego” recenzenta. Proszę samemu porównać poprzedni zapis o gruszeczniku z poniższym:

Gruszecznik, grusznik. Ks. Kluk powiada, że tym samym sposobem z gruszek się robi, jak jabłecznik z jabłek, ale napój ten daleko jeszcze jest przyjemniejszy. „Dykcjonarz” medyczny z r. 1788 twierdzi, że „im cierpsze są gruszki na grusznik użyte, tym się grusznik dłużej zachowuje” (s. 217-218).

Wypada przytoczyć teraz wspomniane porady ks. Kluka, pochodzące jeszcze z roku 1777, zatem ze starych dobrych czasów polskiego oświecenia:

Kluk-winieta_Warszawa_1777

Najpierw uwagi Kluka o wytwarzaniu jabłecznika, który może przy odpowiednim przyrządzaniu stać się nawet bardzo podobny do wina (znacznie wówczas droższego):

Kluk-jabłecznik_s_173A teraz szczególnie nas interesujący gruszecznik, który jest jeszcze bardziej podobny do szlachetnego wina:

Kluk-gruszecznik_s_173Kluk-gruszecznik_s_174

Wskazówki ks. Kluka pokazują jednoznacznie, że gruszecznik i jabłecznik oraz technologia ich produkcji były znane już w okresie staropolskim. Niestety dalsze pytania odnośnie rozpowszechnienia tych napojów i technologii ich produkcji wymagają dalszych poszukiwań – dziś wciąż trudno jednoznacznie mówić na ten temat.

Na zakończenie zwróćmy uwagę na to, że ks. kanonik Kluk pierwszy utrwalił w literaturze polskiej ową ważką obserwację, że gruszecznik daleko przyjemniejszy jest od jabłecznika. Czyż, nie jest to intrygujące, że aż do XXI wieku, nikt nie polemizował w Polsce z poglądem ks. Kluka?! Czy mamy jeszcze inne tradycyjne opinie odnośnie gastronomii, które przetrwały równie długo?

Reklamy

2 thoughts on “Gruszecznik daleko jeszcze jest przyjemniejszy…

  1. Pingback: Recenzja: Classic Perry, Oliver’s* | Piwo i Cydr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s