Na upały – renesansowy chłodnik winny

O tym, że chłodnik jest doskonały na upały nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W okresie staropolskim chłodnik, jak wskazuje nazwa, służył ochłodzie, nie była to jednak bynajmniej zupa podawana na zimno. Czym zatem był chłodnik winny?! Tym razem niezbyt długo, aby nie przeciążać umysłów przegrzanych tak oczekiwanymi u nas upałami.

Odpowiedź łatwo znaleźć w Encyklopedii staropolskiej Z. Glogera. Jednym tchem wymienia: „Chłodnik, chłodniczek, altana ogrodowa”. Chłodnik dla sarmackich przodków był… miejscem, które dawało miły chłód. Chłodnik, czyli miejsce zacienione tworzone było przez różne rośliny:

„Potrzeba chłodu w upały dawała powód zasadzania owych lip, pod których cieniem siadał Kochanowski i które opiewał. Z lip to, z grabiny lub pnących się na kratki z łat roślin, t. j. chmielu, powoju i wina, robiono chłodniki.”

Do literatury polskiej chłodnik przeszedł jako miejsce natchnienia mistrza Jana z Czarnolasu, ale pojawił się również w tłumaczeniu Ody XXXVIII Horacego dokonanym przez Jana Libickiego w 1647 roku:

Libicki-Horatius

„w ciasnym gdy chłodniczku siędę,

A pić tam będę”.

Gloger uważał, że modę na zakładanie chłodników winnych przyniosło w Polsce  dzieło Liber ruralium commodorum libri XII, którego autorem był Pietro de’ Crescenzi (ca. 1230/35-ca. 1320), zwany Crescentynem. Praca ta, najpierw rozpowszechniona w klasztorach w formie manuskryptów, zyskała w XVI w. dwa polskie tłumaczenia wydane drukiem: Andrzeja Trzecieskiego (1549) i Bartłomieja Kłodzińskiego (1570). Tak więc najpierw w klasztorach, a później w posiadłościach szlacheckich powstawały chłodniki winne. Warto dodać, że w tej funkcji chłodnika winogrona stosowane były do końca okresu staropolskiego (zob. wpis „Sarmacki winogrodnik„), a i do dziś można znaleźć różne ich formy np. w ogródkach działkowych.

Wróćmy jednak do dzieła Crescentyna, oto kilka cytatów wyłowionych przez Glogera:

1) „Chłodnice z wina, albo przechadzki, jakoby zasklepione”. 2) „Chłodnica lub chędoga przechadzka, ku ochłodzie pańskiej przy parkanie, albo przy wale, między drzewy stojącym”. 3) „Z winnego drzewa przyprawiają sobie chłodnice albo przechodniki nad ścieżkami, tak, iż od dołu macice [tj. krzewy winne] prosto puszczają na żerdziach poprzecznych, wierzchy jednej ku drugiej przechylając, tak, iż gdy się zejdą latorośle, a liście się też złączy jedno z drugiem, tedy pod onym będzie chłodne siedzenie albo przechodzenie”.

Na zakończenie, dla tych co wytrwali, kilka pięknych drzeworytów z tłumaczenia Trzecieskiego, ukazujących jedne z najstarszych wyobrażeń chłodnika winnego powstałe na ziemiach polskich. Na początek malownicza i romantyczna  scena uczty w renesansowym stylu (warto zwrócić uwagę na chłodzące się u stóp dzbany z winem):

chlodnik-Crescentyn-1

Polski renesansowy chłodnik winny wyglądać mógł również tak jak na poniższym drzeworycie ukazującym doskonałą osłonę przed żarem zsyłanym przez spersonifikowane Słońce. Mamy tu więc i altanę i płot z żerdzi oraz pracującego przy nich winogrodnika. Po prawej ogródek ziołowy („maią też być zioła rozliczne wonieiące ku lubości y ku lekarstwam pożyteczne, gdyż wszelka dobra wonią iest iakoby pokarm duszy człowieczey”), wszystko w otoczeniu murów pokaźnej budowli (zamku?)

chlodnik-Crescentyn-2

Dla amatorów renesansowych chłodników, którzy chcieliby założyć takie czarujące miejsce na swej działce jeszcze jeden widok oraz porada Crescentyna, z której korzystali renesansowi winogrodnicy. Na drzeworycie uwiecznieni zostali także dwaj winogrodnicy przy przycinaniu winorośli i podwiązywaniu jej do płotów tworzących urzekającą „chłodnicę” (na stole charakterystyczne noże do przycinania winorośli).

chlodnik-Crescentyn-3

chlodnik-Crescentyn-s_322

„Gdzie też chłodnica ma być / nabiwszy kołow na trzy lub na cztery stopy od siebie żerdźi poprzeczne do nich przywięzować / a drugie takież z drugiey strony przeciwko im / potym rowno gałęzi maćice rozdźielić idene przeciw drugiey / a tak ie przywięzować / a latorośli ktore wyrosła wzgore iedne ku drugiey przychylać / aby się na wierzchu zeszły iakoby poklat / ale masz źerdźi powięzować tak wysoko jako chcesz mieć chłodnice”.

Andrea Palladio – słynny włoski architekt i teoretyk architektury  –  pisał, że renesansowa rezydencja miała być miejscem gdzie na łonie natury „wreszcie zmęczony miejskim rozgwarem umysł może wypocząć i zaznać ukojenia oraz zająć się spokojnie studiami i rozmyślaniem”. Czyż taki staropolski chłodnik nie jest idealnym miejscem, w którym ze szklanicą wina można szukać natchnienia poetyckiego lub snuć rozważania filozoficzne na wzór dawnych humanistów rozmyślając o harmonii człowieka z naturą? Gorąco polecam!

PS. Siedząc w chłodniczku warto zasłuchać się w muzykę dawną.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s