Przywracanie tradycji: Srebrna Góra

Tradycje to nie tylko zabytki przeszłości, ale stanowić mogą one piękny element współtworzący naszą rzeczywistość. Co prawda niekiedy słowo ‚tradycja’ jest bez pokrycia i ma tylko cel marketingowy, ale obok tego dokonują się również interesujące wydarzenia. Chciałbym więc, w miarę możliwości, przybliżać również ożywiane tradycje – jesteśmy bowiem świadkami renesansu kultury wina w Polsce. Ostatnio, było o smakowitej świętomarcińskiej gęsinie i winie, nadszedł wreszcie czas aby napisać wprost o winach i winnicach.

Na inaugurację wybrałem winnicę „Srebrna Góra” – to ściśle zaplanowany, nowoczesny projekt, który u swych fundamentów celowo odwołuje się do wielu tradycji małopolskiego winiarstwa. Właśnie świadome powoływanie się na tradycje, oparte na silnym fundamencie studium historycznego i złączone z wyjątkowym szacunkiem dla dziedzictwa kulturowego spowodowało, że uznałem ten projekt za najciekawszy.

Poszukiwania ożywianych tradycji nie mógłbym rozpocząć zatem nigdzie indziej, zwłaszcza, że Kraków należał do pierwszych polskich ośrodków kultywujących sztukę winną. Stało się to za sprawą przyjęcia chrześcijaństwa z państwa Wielkomorawskiego – uważa się, że wraz z chrześcijaństwem zawitała do grodu Kraka kultura winna, konieczna ze względów liturgicznych. Tradycje zatem sięgają aż X wieku i wyprzedzają nieco powstanie państwowości polskiej. Ponad tysiąc lat później kultura winna ponownie została tu przeszczepiona – tym razem jednak w zupełnie innych okolicznościach historycznych.

Winnica spowita mgłami

Winnicę Srebrna Góra obserwuję od początku jej powstawania. Jeszcze dziesięć lat temu były tam łąki, tłumnie odwiedzane przez Krakowian w ciepłe dni, zwłaszcza w okolicach słynnego odpustu na Bielanach. Oprócz widokowych łąk, stromej ścieżki wiodącej od stylizowanych neogotycko budynków wodociągów miejskich pod sam klasztor, było tam również… dzikie wysypisko. Dziś w tym miejscu znajduje się malowniczo usytuowana winnica – druga co do wielkości w Polsce i pierwsza jeśli chodzi o powierzchnię upraw Vitis vinifera (4 ha).

dsc_5861

Winnica z vitis vinifera. Łatwo zauważyć ślady działalności dzików z Lasku Wolskiego. Można też przyjrzeć się eksperymentalnej metodzie osłaniania winorośli.

Obserwując przez lata winnicę przeżywałem wraz z innymi chwile grozy podczas słynnej powodzi, która równie mocno zagrażała konstrukcji Mostu Dębnickiego jak i nowoposadzonej winnicy. Na szczęście most stoi nadal na swoim miejscu (choć posiada liczne wady), a winnica przyniosła w tym roku całą gamę bardzo interesujących win (przypomnę, że jedyne polskie wino nagrodzone złotym medalem ExnoExpo 2013 to Chardonnay z winnicy Srebrna Góra).

dsc_5885

Wspólne zwiedzanie winnicy – prowadzi Mirosław Jaxa Kwiatkowski

Okazją do odwiedzenia winnicy i winiarni stał się dzień otwarty (16.11.2013), powiązany z inauguracją Małopolskiego Szlaku Winnego. Mimo mglistej pogody i przenikliwego zimna zebrała się spora grupa – tak duża, jak tylko mógł ją pomieścić jedyny niewielki budynek winiarni.

Wędrówka rozpoczęła się poprzez winnicę, w której brakowało chyba tylko chochołów dla dopełnienia nastroju przywołującego klimat znanego pastelu Wyspiańskiego (niestety nie ma dziś odpowiednio długiej słomy na chochoły!, w winnicy robione są więc różne próby odnośnie optymalnego okrywania krzewów).

W harmonii z przyrodą

Co prawda krzewy winorośli pozbawione były już liści, można jednak dzięki temu podziwiać architektonikę winnicy i różnorodność ukształtowania terenu. Najlepsza część (swoiste ‚cru’ – stok o nachyleniu 30º) jeszcze w nieodległej przeszłości stanowiły dzikie wysypisko. Winnica przyniosła więc nie tylko upiększenie krajobrazu kulturowego otoczenia bielańskiego klasztoru, ale miała również znaczenie ekologiczne w związku z rekultywacją terenu (niestety szczególnie zagrożonego erozją). Przeciętnie nachylenie winnicy to 10º – jeśli ktoś sądzi, że to niewiele, to niech wjedzie pod górkę na rowerze aleją Wędrowników przecinającą winnicę. Bez przygotowania może się nie udać!

dsc_5893

Architektonika winnicy widoczna jak na dłoni…

To, co uderza w projekcie winnicy, to maksymalne wykorzystanie wszystkich własności siedliska, zastosowanie naturalnych metod uprawy (ograniczenie środków ochrony roślin) i naturalnych metod ochrony (np. ptaki drapieżne gniazdujące w pobliżu winnicy odstraszające niszczycielskie szpaki). Rozpoznawanie własności siedliska wciąż trwa, miejmy więc nadzieję, że nasze zimowe mrozy też zostaną wykorzystane do stworzenia wina lodowego. Zaskakujące są różnice temperatur, przekraczające 4ºC w stosunku do nieodległych zabudowań dawnej wsi Bielany.

Warto podkreślić raz jeszcze, że winnica Srebrna Góra jest największą winnicą obsadzoną Vitis vinifera, jest to więc i w tym wymiarze powrót do tradycji. Szczególnie interesujący jest wprowadzony dawny szczep Roter riesling – mam nadzieję, że w przyszłości uda się napisać coś więcej na ten temat.

W harmonii z pustelnikami

Bielańskie winnice znajdują się u podnóża Srebrnej Góry, na której posadowiony jest klasztor kamedułów. Zakonnicy ci, przestrzegający surowej eremickiej reguły, sprowadzeni zostali z Włoch do Krakowa przez Mikołaja Wolskiego (góra miała być kupiona przez Wolskiego za srebrną zastawę, co ma tłumaczyć nazwę miejscową). Klasztor na Srebrnej Górze swą doskonałą architekturą i ciepłem (w lecie) przypomina fragment Italii przeniesiony nieziemską siłą nad Wisłę.

Kameduli, którzy musieli być zawsze samowystarczalni, założyli za murami klasztoru małą winniczkę, niedawno częściowo zniszczoną przez budowlańców restaurujących klasztor. Tak wąsko rozumiana ochrona dziedzictwa materialnego zniszczyła stare krzewy – jak widać w Polsce trudno wciąż zrozumieć, że dziedzictwo kulturowe nie kończy się murach, obrazach i rzeźbach. Krótką fotorelację związaną z tradycjami kamedulskiego ogrodnictwa na krakowskich Bielanach zostawiam na koniec wpisu.

dsc_5907

Przed bramą winiarni czas wyraźnie się zatrzymał. Czy jakikolwiek niewtajemniczony pielgrzym odgadnie, że tuż obok znajduje się jedna z największych nowoczesnych polskich winiarni?

Klasztor kamedułów zawsze robił na mnie wrażenie miejsca, gdzie czas się zatrzymał. Trudno określić kiedy się zatrzymał, zawsze miałem jednak nieodparte wrażenie stałej, niezmiennej obecności. Można było mieć skojarzenia z Bożą wiecznością („pełnia doskonałego trwania” jak to ujmował Boecjusz), gdyby nie to, że klasztor w widocznej substancji materialnej powoli podupadał.

dsc_5910

Za bramą jeszcze niedawno obowiązywała klauzura.

Winiarnia powstała w części zabudowań gospodarczych, które zostały przystosowane do celów produkcji winnej. Ze względu na poszanowanie tradycji gospodarzy produkcja musi być zharmonizowana z pustelniczym trybem życia kamedułów.

dsc_5911

Dawne zabudowania gospodarcze, obecna winiarnia, przyszła sala degustacyjna…

Udało się znaleźć balans między surowymi zasadami życia eremickiego mnichów a wymogami nowoczesnego przedsiębiorstwa prowadzonego u boku klasztoru. Erem bielański na nowo więc odzyskał niektóre funkcje gospodarcze, choć nie są one już obsługiwane przez zakonników.

Duże zmiany dopiero nadchodzą – mam na myśli budowę nowej winiarni, piwnicy i sklepiku klasztornego.

dsc_5919

U boku bielańskiego klasztoru wyrośnie niedługo nowa winiarnia na miejscu dawnych zniszczonych budynków gospodarczych, a widok ten przejdzie do historii.

dsc_5918

Na miejscu tych budynków powstanie nowoczesna winiarnia

dsc_5923

Ta brama już niedługo stanie się bramą do najnowocześniejszej winiarni

W harmonii z duchem Europy Środkowej

dsc_5947

Biało-czerwona reprezentacja, która może z powodzeniem pokonać francuską reprezentację bożoleską – polskie wino do polskiej gęsi świętomarcińskiej.

Wina „Srebrnej Góry” są nowoczesne w stylu i nawiązują do dobrych wzorców z Europy Środkowej, co jest kolejnym wymiarem celowego odradzania tradycji. Wszak Kraków nigdy nie opuścił Europy, zwłaszcza Środkowej. Owszem, większość win pochodzi z odmian hybrydowych i nosi na sobie piętno mieszanego pochodzenia. Niemniej wina można pić z dużą przyjemnością i z pewnością pasować będą do wielu naszych tradycyjnych potraw. Oczywiście wspomnieć muszę również o winie świętomarcińskim – nazywanym często „polską odpowiedzią na Beaujolas Nouveau”.

dsc_5946

Opowieść o winie przed uroczystym toastem.

Pomysł zmaterializowany w „Srebrnej Górze” okazał się doskonale trafiony, mnie szczególnie przypadło do gustu wino w wersji białej, chwalone zresztą już w kilku miejscach w blogosferze. Jak na bardzo, bardzo młode wino, zachowywało się ono prawie elegancko, a owocowość i aromaty okazały się nad podziw trwałe. Ten kupaż powstał na bazie aromatycznego Siegerrebe (jednym z rodziców był Gewürztraminer) budującego bukiet wina oraz na bazie Solaris nadającego winu strukturę – półwytrawna całość była przekonująca i po prostu smaczna, zwłaszcza na jesienne chłody. Toast wzniesiony tym winem na początek degustacji był świetnym pomysłem. Świętomarcińskie czerwone również jest godne uwagi, ale to wino raczej do towarzystwa dla jedzenia, podobały mi się w nim dyskretnie wtopione aromaty borówki.

dsc_5960

Próbowaliśmy podczas wizyty również białych Cuvée 2012, Seyval Blanc 2012 oraz czerwonych Regent, Cabernet Cortis (aż 14.8% alkoholu!) oraz Hibernal. Wszystkie wina były interesujące, choć pojawiające się nuty mniej szlachetnych aromatów hybryd trzeba przyjąć wraz z dobrodziejstwem inwentarza jako pokłosie mieszańcowego dziedzictwa. Muszę przyznać, że w niektórych winach były one jednak dość dobrze ukryte i większości współdegustujących zupełnie nie przeszkadzały. Wina czerwone były dobrze zbudowane, choć w stosunkowo niskiej temperaturze degustacji Hibernal wypadł najmniej przekonująco, jakby zamknął się w sobie przed wszechogarniającym jesiennym chłodem.

Tradycje ożywiane na Srebrnej Górze nie są jednak zupełnie bezproblemowe. Najbardziej jaskrawym przykładem jest wino Seyval Blanc 2012, które na stronach winnicy określane jest enigmatycznie „dojrzewanie: drewno akacjowe”, a dla kupujących kryje się za eufemistycznym określeniem „dojrzewało w obecności drewna akacjowego”. Dojrzewanie wina w beczkach z akacji (dokł. Robinia pseudoacacia), popularnego drzewa sadzonego przy drogach, to piękna środkowoeuropejska tradycja. W takich beczkach dojrzewa wino u Botta Frigyesa, winiarza robiącego najlepsze węgierskie wina na Słowacji. Niestety na razie z różnych względów na Srebrnej Górze zadowolić się musimy ersatzem w postaci wiórków. Czekam zatem z niecierpliwością na budowę pomieszczeń winiarni oraz na odnowę i adaptację odkrytych piwnic. Miejmy nadzieję, że wówczas pojawią się prawdziwe beczki.

dsc_5973

Zamykając opowieść o samej winiarni chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, że stare mury dają nie tylko uroczą ramę dla winiarni, ale doskonale stabilizują temperaturę, która w ciągu roku waha się nie więcej niż kilka stopni. To też kolejny wymiar tradycji wykorzystania mikroklimatu budynków – dziś kojarzony raczej z postawą ekologiczną, choć w istocie również jakże tradycyjny.

 Bielany – między przeszłością a przyszłością

Na tym wypada zakończyć pierwszą relację. Mam nadzieję, że do tradycji wszczepionych w „Srebrną Górę” jeszcze uda się kiedyś powrócić. Na zakończenie kilka migawek z życia kamedułów z krakowskiego eremu z roku 1934. Choć za murami klasztoru czas płynie jakby nieco bliżej wieczności, to winnice i winiarnia, które wyrosły u boku eremu, stanowią interesujący łącznik między tradycjami przeszłości a nowoczesnością.

PIC_2-8089-data_1941-01

Droga do furty klasztornej. Tutaj nic się nie zmieniło od ostatnich 70 lat.

PIC_1-R-603-24-praca w ogrodzie_1934-09

Jesienne prace w ogrodzie (wrzesień 1934).

PIC_1-U-2808-1-Widok od południowego wschodu-1934-09

Klasztor od strony południowo-wschodniej (mimo fatalnej jakości zdjęcia można na powiększeniu dopatrzeć się krzewów w liśćmi typowymi dla winogron).

PIC_1-R-603-6-Mnich przed wejściem na teren eremów-1934-09

Życie w bliskości Boga i przyrody

Oby Najwyższy nadal łaskawym okiem patrzył na dzieło rąk ludzkich i oby błogosławił wysiłkom podejmowanym na Srebrnej Górze.Opatrznosc

PS. Mam nadzieję, że sukces krakowskiej winnicy Srebrna Góra odnowi pomysły przywrócenia winnicy na zboczach Wawelu. Do tej pory konserwatorzy i historycy sztuki nie wierzą, że w Krakowie jest sens uprawy winorośli i tłoczenia wina. Czas to zmieniać. Zgodnie z tradycjami: Viribus unitis!

Udział w zwiedzaniu winnicy i winiarni był bezpłatny.

 Zdjęcia archiwalne udostępnione dzięki uprzejmości Narodowego Archiwum Cyfrowego.

nac_logo

Reklamy

4 thoughts on “Przywracanie tradycji: Srebrna Góra

  1. Kraków może dołączyć do niewielu dużych miast gdzie winnice sa w granicach miasta…Jest szansa wrócić do tradycji i stworzyć atrakcję turystyczną.
    Konserwatorzy i historycy mogą nie wierzyć. 5lat temu nikt nie wierzył ,że Jaxa postawi na swoim i zrobi to co zrobił. Jak wszyscy wiedzą ,że czegoś nie da się zrobić to trzeba znaleźć człowieka ,który o tym nie wie. Przyjdzie i zrobi.

    • Zgadzam się, że winnica w obrębie Starego Miasta, to niezła atrakcja (nie mówiąc o winobraniu), ale również i upiększenie wzgórza Wawelskiego. Niestety kwestia zieleni na zboczach wzgórza niewiele się zmieniła od czasów do których sięgam pamięcią. W każdym razie po odnowieniu ogrodów Bony myślę, że czas zacząć myśleć o winnicy. Wawel stracił winnice w XIX wieku ze względu na decyzje władz wojskowych, gdy przerabiano wzgórze na twierdzę i koszary. Czas wreszcie dokończyć odzyskiwanie wzgórza, przecież wojsko austriackie opuściło Wawel jakieś 108 lat temu. Ależ ten czas leci! 🙂

  2. Pingback: Przywracanie najstarszej polskiej tradycji (Przeworskie Winnice) | Winne tradycje w kulturze polskiej

  3. Pingback: „Polskie tradycje”, czyli wino z Lidla jako fenomen kulturowy | Winne tradycje w kulturze polskiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s