Czy w Polsce znano wina francuskie z Jury?

Bethanie_2008

Tak kuszą słynne wina z Arbois (c) Frutière Vinicole d’Arbois

W mroźny i wietrzny czwartek 30 stycznia odbyła się w siedzibie krakowskiego Dionizosa przy ul. Kościuszki 72 degustacja specjałów z francuskiej Jury. Spróbować można było win z Arbois oraz wspaniałego sera Comté (AOC od 1958). Orzechy dopełniały doskonałej harmonii tego zestawu. Warto wspomnieć, że w Arbois działa jedna z najstarszych francuskich spółdzielni winiarskich, założona w 1906 roku. Chateau Béthanie dopiero od 1969 r. zostało stałą siedzibą winiarni, nb. nazwa została nadana ze względu na religijne uczucia założyciela (czy pamiętacie, kto urodził się w Betanii?).

Wielowiekowe tradycje winiarstwa z Jury oraz stuletnie tradycje spółdzielczości - oto ojcowie założyciele (c)

Wielowiekowe tradycje winiarstwa z Jury oraz tradycje spółdzielczości – oto ojcowie założyciele w roku 1906 (c) Frutière Vinicole d’Arbois

Miła degustacja prowadzona była przez pana Bertranda de Sainte Marie przedstawiciela spółdzielni winiarskiej Frutière Vinicole d’Arbois. Wśród różnych pytań technicznych – szczerze mówiąc średnio zajmujących prowadzącego – udało mi się wymienić kilka uwag na temat tradycji. Wina z Jury były dla mego rozmówcy uosobieniem tradycji, zarówno w wydawałoby się nieco nonszalanckim podejściu do wina (warunki lokalne są odpowiedzią na wszystko, a wino żółte po prostu wyjdzie, albo nie wyjdzie…) jak i w  aromatach i smakach przywodzących na myśl zupełnie nienowoczesne skarby dawnego winiarstwa. Wina z Jury po prostu muszą być tradycyjne, jak próbował przekonać nas francuski przewodnik po skarbach Jury. Na szczęście „Pardon, takie terroir”, nie doleciało z żadnych rządowych sfer. Słynne wina żółte z Jury to rzeczywiście wina ponadczasowe – swoimi aromatami przywodzące na myśl zupełnie inną epokę. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że w ten niezwykle mroźny wieczór spotkały się one z bardzo gorącym przyjęciem osób o różnym stopniu wtajemniczenia w świat wina.

vin-jaune

Wino, które pijali królowie. Z pewnością nie jest to demokratyczne wino, choć wywarło duże wrażenie na zaskakująco wielu osobach…

Degustowane wino żółte z Arbois nie jest winem łatwym, ani oczywistym, wapienne siedlisko, długa 4 miesięczna maceracja oraz obowiązkowe 6 lat i 3 miesiące dojrzewania pod drożdzowym kożuchem (zwanym pięknie welonem) stworzyły wino niezwykłe. Tym niemniej piękna złocista suknia wina  i wyraziste aromaty migdałów i orzechów z nutami korzenno-ziołowymi (w tym lubczyk) i mirabelkowo-jabłkowa owocowość  wydały się bardzo bliskie, przywodzące na myśl zebranym różne interesujące lokalne wspomnienia jak choćby np. aromaty nalewki orzechowej. Wino żółte było bardzo złożone i odświętne, jednocześnie mocarne jak Herkules. Wydało się w sam raz dla polskiej duszy. Ten wynik degustacji – być może efekt chwili i miejsca – skłonił do pytań o jakieś ślady nici łączących  wina z Jury z naszymi tradycjami. Niestety pytania pozostały bez odpowiedzi. Temat okazał się i trudny i frapujący. Udało mi się znaleźć kilka śladów wskazujących na to, że wiedza o winach z Arbois nie była egzotyczna dla naszych przodków. Zacznijmy od wiedzy encyklopedycznej przytoczonej w niezastąpionej Encyklopedii Powszechnej Samuela Orgelbranda (tom 13). Najpierw kilka ważnych informacji geograficznych, pisanych w starym dobrym stylu: Jura-Encyklopedia_Orgelbranda_t_13_s_536 Następnie najważniejsze wiadomości dla miłośników win – choć informacji jest niewiele, to ich jakość nie budzi większych zastrzeżeń: Jura-Encyklopedia_Orgelbranda_t_13_s_537 I jeszcze wiadomości o źródłach bogactwa ludności francuskiego departamentu Jura w II połowie XIX wieku. Ta część zdecydowanie najbardziej się zdezaktualizowała, ale i tak warto poczytać dla lepszego zrozumienia ówczesnych realiów. Jura-Encyklopedia_Orgelbranda_t_13_s_537b O doskonałych winach z Arbois nasi pradziadkowie dowiedzieć się mogli również ze wspominanego już uprzednio opracowania z filozofii chemii O napojach chimicznie rozebranych, iako wpływających do utrzymania zdrowia z roku 1801. wina_Jura-Pamietnik Warszawski_1801_s_135Jak widać porównań z Burgundią nie można było uniknąć nawet dwa wieki temu, co ciekawe to wina czerwone z Jury jak widać cieszyły się stosunkowo dobrą opinią jako przyjemnych i zdrowych”. Najbardziej nas interesujące wina z Château-Chalons i z Arbois zostały wymienione tylko na końcu, ale za to zaznaczono, że „słusznie” cieszą się najlepszą opinią. Warto zwrócić uwagę, że nie wspominało się o tych winach jako o żółtych, nazywane były po prostu białymi. W artykule można było przeczytać jeszcze o winach musujących – szampańskich i z Arbois. Według dawnego uczonego trzeba jednak uważać (kto chce, ten niechaj wierzy): wina_Arbois_musujące-Pamietnik Warszawski_1801_s_138 A teraz coś dla miłośników plotek i ploteczek… tak, zawsze tacy istnieli i było zapotrzebowanie na plotkarskie wiadomości. Jak to wyglądało dawniej? Sami zobaczcie! A przy okazji spójrzcie na niepochlebną opinię o winie z Arbois. Czyż jednak ktoś uwierzy XIX-wiecznemu lwowskiemu pradziadkowi tabloidów? Wybaczcie, że przytoczę cały tekst, ale czegoś takiego jeszcze na tym blogu nie było. Zresztą, jeśli ktoś nie lubi plotek, niech zacznie czytanie wiadomości o upodobaniach Henryka IV od linii 6 a skończy na 7. przysmaki_slawnych_mezow-Rozmaitosci_1857_nr_12_winietaprzysmaki_slawnych_mezow-Rozmaitosci_1857_nr_12_cale_s_96 Jak widać wina z Jury nie były zupełnie nieznane na ziemiach polskich, ale w druku pisano o nich naprawdę niewiele. Natomiast gwoli usprawiedliwienia Rozmaitości dodam, że po tym plotkarskim artykule znajdowała się całkiem udatna informacja o mechanicznej maszynie liczącej Thomasa de Colmar. Pośród niewielu wzmianek o winach z Jury warto odnotować, że na ziemiach polskich pojawiało się również sławne jurajskie Château-Chalon, ale co interesujące – było to wino czerwone. Mówi o tym  anons dotyczący poznańskiej licytacji interesującego zestawu win w roku 1852: Aukcja_wina-Gazeta_WXP_1852_nr_163_winietaAukcja_wina-Gazeta_WXP_1852_nr_163_s_4 Jako ciekawostkę dodam również, że o winach z Arbois pisał w niezbyt odległych czasach polski fizyk Arkadiusz Piekara w staroświecko zatytułowanej książce Nayiańieyszemu y naypotężnieyszemu panu: czyli o nauki horyzontach dalekich (1976). Pisał o Arboisien (mieszkańcy Arbois), którzy są dumni ze swego wina. To rzeczywiście przez te prawie cztery dekady zupełnie się nie zmieniło.

* * *

Wróćmy jeszcze na chwilę do degustowanych win, które na razie pominąłem milczeniem. Czerwone i różowe nie były złe, ale to z pewnością wina na cieplejszą porę, więc nie wywarły chyba takiego wrażenia na jakie zasługiwały. Podobnie z musującym Cremantem – bardzo smacznym, a wersji różowej odsłaniające dwie zupełnie różne twarze (aromaty pieczywa przy odpowiedniej temperaturze, natomiast nieco zbyt ciepłe – silne aromaty owocowe). Nie jest to szampan, ale też kosztuje o wiele mniej, a tradycje bąbelkowania wina Arbois ma dłuższe od Szampanii.

Degustowane wina, (c) Dionizos

Degustowane wina, (c) Dionizos

chardonnay

Jeśli doszliście już do punktu ABC (Anything But Chardonnay) spróbujcie zmierzyć swe poglądy z mineralną mocą na której zbudowana jest potężna owocość

Zdecydowanie inną historią były wina od białych po żółte. Już chradonnay „En Sauvagny” pokazał gipsową mineralność połączoną z kwiatami i ziołami – bardzo interesujące, dla wszystkich którzy mają dość stereotypowych interpretacji. Bardziej wyraziste było Cuvée Béthanie (60% chardonnay i 40% savagnin) z dominującymi aromatami jabłek i orzechów. Długa maceracja (4 miesiące) oraz starzenie w beczkach nadały winu mocnego charakteru przywodzącego na myśl wina z Szomlo lub niektóre staroświeckie wytrawne samorodne wina Tokajskie.

Jeszcze ciekawsza w regiony tradycji, arystokratycznej potęgi i żywiołowego smaku

Jeszcze ciekawsza w regiony tradycji, arystokratycznej potęgi i żywiołowego smaku

Wina od białych po żółte nosiły bardzo silne piętno wapiennego siedliska i tradycji – opowiadają one swym istnieniem interesującą historię o dawnym winiarstwie. Były to niegdyś wina bardzo cenione, mające w swej istocie na pewno coś arystokratycznego, nie dającego się sprowadzić do masowego gustu. Żółte wino, które piliśmy czwartkowym, zimowym wieczorem z pewnością było winem medytacyjnym. Tak, mimo gwaru pozwalało zapomnieć o szalejącym zimowym wietrze na zewnątrz. Z każdym kieliszkiem można poczuć, że rozumie się coraz więcej, ale równocześnie słowa z każdym kieliszkiem okazują się zbyt płaskie i banalne…

W degustacji brałem udział na zaproszenie organizatorów. Wycinki pochodzą ze zbiorów Google Books i nieocenionych bibliotek: Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej. PS. Podobna degustacja odbyła się niedawno we Wrocławiu, i na stronie Wrocławskich Sommelierów możecie przeczytać relację. Tam możecie przeczytać więcej opowieści o regionie i jego historii, czułem się więc zwolniony z kronikarskiego obowiązku.

Omne trinum perfectum w wersji z francuskiej Jury (fot. Wikipédia.fr)

Omne trinum perfectum w wersji z francuskiej Jury (fot. Wikipédia.fr)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s