Wokół polskiego wielkanocnego stołu – we Lwowie i w Kijowie

Niecały tydzień pozostał już do świąt Wielkiej Nocy, nasze myśli coraz bardziej kierują się ku tym wydarzeniom. Porządki i przygotowania (materialne lub duchowe) wypełnią z pewnością najbliższe dni. Zatem w nastroju przygotowań przedświątecznych kilka słów o naszych winnych tradycjach.

Pisałem już niegdyś o tym, że święta były czasem wzmożonych zakupów wina. Jak już powszechnie wiadomo, szczególnie upodobałem sobie przedwojenny Lwów, w którym święta Bożego Narodzenia osładzano złocistym tokajem.

Zobaczmy dziś zatem, jakimi winami świętowano Wielkanoc we Lwowie Roku Pańskiego 1886. Wszystkie anonse prasowe pochodzą tylko z z okresu przedświątecznego. wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_081_winieta

Najpierw kilka reklam drobniejszych sprzedawców wina – od razu widzimy wysuwają się wina z regionu tokajskiego, niezbyt zresztą drogie (czyżby zieleniaki?):

Królikowski-wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_081_s_12

Mamy też anons prasowy firmy Bayera, w której można było kupić naprawdę wiele rzeczy – prawdziwy sklep kolonialny, w którym oczywiście specjalnie sprowadzone beczki wina z Węgier (takie wino prosto z beczki na na powrót dziś zagorzałych zwolenników)

Bayer-wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_081_s_12

Konkurencja była bardzo duża, reklamowano również czystość wina, popartą nawet naukowymi badaniami i czymś w rodzaju dzisiejszego systemu certyfikowania żywności:

Wiksel-wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_092_s_12

Jak widać nie znajdziemy tu konkretnych win, celem reklamy było bowiem jedynie podkreślenie naukowo potwierdzonej jakości wina.

Wino na święta można było kupić również – a jakże! – w aptece, przy okazji zakupując specyfiki i perfumy bardzo potrzebne do godnego przeżycia świąt. Oto reklama apteki Wiewiórskiego:

Wiewiórski-apteka-wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_081_s_12

Oczywiście grzechem ciężkiego zaniedbania było by nie wspomnieć o znanych handlarzach winem. Najpierw zasłużony, długowieczny sklep Jana Ludwiga, o którym wspominaliśmy przy okazji omawiania win na święta Bożego Narodzenia:

Ludwig-wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_092_s_12

Szanowni Czytelnicy raczą zwrócić uwagę na to, że doświadczony winiarz polecał na święta tokajskie maślacze. W sam raz stosunek jakości do ceny, akurat na świąteczny stół, który nie musi być ucztą królewską, a najczęściej miał być ucztą mieszczańską. Jak widać obok win węgierskich były również tańsze austriackie – jak na c-k monarchię przystało.

Na zakończenie najbardziej rozbudowana oferta znanego nam już Karola Bałłabana:

Bałłaban-wino_na_Wielkanoc-Gazeta_Lwowska_1886_081_s_12Z takiej oferty chciałby skorzystać zapewne niejeden winoman. Mamy tutaj szeroki przekrój win europejskich, od win węgierskich począwszy, na najdroższych szampanach skończywszy. Mamy tu całą paletę stylów wina – nic tylko wybierać i kupować! Co ciekawe wina z Sautenes były tańsze od Malagi i Madery, nawet od tokaju Flandorfera.

Zwróćmy tu tylko uwagę na wina węgierskie. Mamy tu rzadko pojawiającego się Pressburgera, czyli wino z Preszowa. Mamy tu również wino z Rust, kojarzonego dziś winiarsko wyłącznie z Burgenlandem. Przeklęte dla Madziarów Trianon!

Warto podkreślić, że mamy tu w ofercie słynne wino z Somlo (Szomlauer) – jak widać cena nie była wcale wygórowana. Oczywiście wśród win węgierskich prym wiodą wina tokajskie (wina hegyalskie). Cała paleta win tokajskich, w dużej rozpiętości cenowej. Co ciekawe najlepsze wina sprzedawane były również w malutkich buteleczkach. Pewną zagadką jest „Tokajer” Flandorfera,  znanego winiarza z Sopronu (jego wina szoprońskie można było dostać we Lwowie). Być może posiadał on również winnice w Tokaju, ale trudno mi było odnaleźć informacje na ten temat.

Podsumowując, tradycyjnie na stołach królowały wina węgierskie, szczególnie tokaje. Tradycja nie była jednak restrykcyjna, choć dobrego tokaja warto i dziś postawić na świątecznym stole dla podtrzymania tradycji i jako wsparcie dla wielkanocnych mazurków (np. mazurka figowego).

*  *  *

I jeszcze coś dla amatorów tradycyjnych smaków, slow food lub po prostu poszukiwaczy kulinarnych. W czasie przygotowań wielkanocnych nie sposób nie odnieść się do interesującej książki Przepisy pieczenia ciast wielkanocnych, to jest bab różnego rodzaju, placków, mazurków, oraz różnych innych ciast drożdżowych i nie drożdżowych a takoż legomin, lodów, smażenie konfitur, robienie wędliny i wiele innych sekretów, pewnych i doświadczonych napisaną przez Marię z Krzywkowskich Marciszewską „Litwinkę na Ukrainie zamieszkałą”. Publikacja została wydana w Kijowie (to nie przypadek – do czasów sowieckich w Kijowie działała prężna grupa Polonii… tam gdzie dzisiaj majdaniarze, niegdyś działali polscy pisarze).

W książce Marciszewskiej znajdziemy przepisy na tytułowe baby wielkanocne i inne tradycyjne ciasta, ale i na „smażenie syropów”, „smażenie konfitur po kijowsku”,  „marynowanie fruktów i jagód” (wspomniano nawet o marynowaniu winogron). Mamy tam również zapomniane przepisy na „Sposób karmienia indyka na Wielkanoc włoskiemi orzechami” oraz przepis na ” Cielę karmione migdałami, z którego cielęcina jest najdoskonalsza”. Może warto by się tym zainteresowali miłośnicy slow food?!

Natomiast dla pasjonatów kulinariów podaję dwa przepisy związane z winogronami i winem. Najpierw wspomniane marynowanie owoców:

Przepisy_pieczenia_52

Teraz przepis na deser na ciepło z czerwonym winem na bazie sago.

Przepisy_pieczenia_29

I jeszcze na zakończenie lody, z wielu przepisów wybrałem lody „włoskie”, według polskiego przepisu:

Przepisy_pieczenia_34

Wielkanoc w naszej kulturze to nie tylko liturgia i ucztowanie. Zainteresowanych dawnymi tradycjami wielkanocnymi zachęcam do lektury już przeszło stuletniej  broszurki Franciszka Gawełka pt. Wielkanoc, wydanej w Krakowie w roku 1911. Miłośnicy wina znajdą tam m.in. elegancką wzmiankę o roli wina na świątecznym stole – zwróćcie również uwagę na inne wymienione specjały!

Gawelek-Wielkanoc_okladka

Gawelek-Wielkanoc_6

Taka mnogość potraw służyła nie tylko gospodarzom, gościom ale i biedniejszym, z którymi się dzielono. Gawełek pięknie podsumował „konsumpcyjny” wymiar świętowania:

Odwiedzano się wzajemnie i spędzano czas wesoło, zajadając i popijając „co Bóg dał”.

Tym pięknym podsumowaniem wypada zmierzać ku końcowi wpisu, bo z pewnością absorbować nas będą różnorakie czynności. Tak zresztą było od wieków, o czym obrazowo pisał Gawełek:

Gawelek-Wielkanoc_3

 

Nie przeciągając więc zbytnio życzę wszystkim Czytelnikom, aby nadchodzące Święta były czasem, w którym doświadczymy wiele dobra i radości, a życie nabierze nowego sensu.

Rosen-ukrzyżowanie

Fresk J. Rosena z katolickiej katedry ormiańskiej we Lwowie.

PS. Korzystałem z materiałów Podkarpackiej Biblioteki Cyfrowej http://www.pbc.rzeszow.pl/ oraz Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej http://jbc.bj.uj.edu.pl/

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s