Greckie wina w młodopolskim Krakowie i Lwowie

Wina greckie znane były w Polsce od bardzo dawna, bo od późnego średniowiecza. Tradycje te odżyły na przełomie XIX i XX wieku, gdy na nasze ziemie dotarły ponownie wina z Grecji uwolnionej spod tureckiego panowania. Jeśli ktoś zdążył pomyśleć o retsinie (albo o jakimś innym cienkuszowatym winie), to niech szybko porzuci ten trop i przeczyta kilka uwag o doskonałych greckich winach w dawnym Krakowie.

Odzyskanie niepodległości przez Grecję w XIX wieku pozwoliło na powrót do produkcji wina w tym kraju. Dla współczesnych miłośników, którym leży na sercu odtwarzanie kultury wina w krajach postkomunistycznych, ówczesne losy Grecji są doskonałym tematem do głębokiej zadumy w ramach winnych studiów przypadku. Nas jednak chwilowo zamiast rozważań natury ogólnej interesować będzie spółka Achaia i jej znane wina.

Winiarnia Achaia Clauss założona została w Patras na Peloponezie przez Bawarczyka Gustava Claussa. Stało się to w roku 1861. Pierwotnie miał się zajmować uprawą czarnych porzeczek, ale szybko przerzucił się na winiarstwo. Nie przeszkodziły w tej pięknej inicjatywie nawet zgoła codzienne napady na winiarnię. Od roku 1872 firma stała się spółką, która od 1908 roku wyspecjalizowała się w produkcji wina Mavrodaphne. Spółka została znacjonalizowana w czasie I wojny światowej, bo Niemcy stanęli po przeciwnej stronie wojennych okopów. To rzadki przykład, że to nie sowieci byli inicjatorami kradzieży prywatnego majątku przez państwo, co się eufemistycznie zwie nacjonalizacją. W każdym razie firma potem została sprzedana i do dziś produkuje wina.

Niemiecka reklama win Achaia - być może takie docierały też do Krakowa?

Niemiecka reklama win Achaia – być może takie docierały też do Krakowa? W każdym razie dumnie wspomina się, że wina Achaia są ersatzem słodkich tokajów, portweinów, madery i sherry. Plakat firmy Müller & Trüb z Aaarau z filią w Lozannie (wydany po 1890 a przed 1914). Motyw ten wykorzystywany jest na współczesnych etykietach win Mavrodaphne.

 

Flagowym winem spółki Achaia było Mavodaphne, wymyślone i stworzone przez Claussa. To słodkie wino powstaje z endemicznych greckich winogron Mavrodaphne z dodatkiem rodzynkowych winogron Corinthiaki (poniżej 45%) trudnych w uprawie i wymagających obok dużej wiedzy również doskonałych siedlisk (źle znosi bogate gleby, jest podatne na choroby grzybowe i daje zły materiał przy zbyt dużym obciążeniu krzewów). Utleniane wina jest kontrolowane przez dopełnianie beczek, przez co wino stosunkowo długo zachowuje owocowość (więcej o winach Achaia Clauss znajdziecie w książce o winach greckich). Natomiast kilka archiwalnych ilustracji winiarni można znaleźć na stronach niemieckich miłośników Grecji.

Produkty firmy Achaia wędrowały przede wszystkim na rynek niemiecki, trafiały jednak również na rynek Galicyjski. Wina spółki Achaia sprowadzano przede wszystkim do Krakowa, Lwowa oraz do Nowego Sącza i Sambora.

W Samborze przy Rynku winami spółki Achaia handlował Władysław Szlagor, o którym pisałem dość dawno. W Nowym Sączu wino pojawiało się – co ciekawe – dzięki wiedeńskim pośrednikom. Sprzedawane było w drogerii (!) jako wino lecznicze, o czym mówi poniższy anons:

wina_Achaja-Mieszczanin_1905_nr_21_winieta wina_Achaja-Mieszczanian_1905_nr_21_s_8

We Lwowie przez pewien czas wina te sprowadzała znana lwowska restauracja Naftuły (Naftalego) Toepfera, po chrzcie Michała Szymona. Było to znany kolekcjoner i mecenas bardzo ważnej lwowskiej galerii sztuki. We wspomnieniach często pojawia się jednak nieco ironicznych nut, jak na przykład tutaj:

Toepfer, był właścicielem, a właściwie gospodarzem znanej knajpy („U Naftuły”) – w całym tego słowa znaczeniu. artystycznej. Przyjaciel i opiekun całej czeredy artystów różnej maści, której przewodził Jan Gali („Dziewczę z buzią jak malina”). Zarażony tą „malaryą”, naiwny, ale i ambitny Naftuła chwytał czasem za pędzel lub pióro, z różnymi zresztą skutkami. (Zdzisław J. Zieliński, Dwie fotografie)

W każdym razie spójrzmy na wina oferowane przez lwowskiego restauratora-mecenasa:

Achaia-Gazeta_Lwowska_1904_062_winietaAchaia-Gazeta_Lwowska_1904_062_s_6

Mimo niezwykłej składni anonsu, drogą dedukcji można zrozumieć jakie wina i z jakich regionów sprzedawał Toepfer. Ciekawostką są z pewnością wina rumuńskie, które zajęły miejsce win mołdawskich, od wieków goszczących we Lwowie. W każdym razie zarówno wina greckie, bordoskie, reńskie i rumuńskie pijała lwowska elita artystyczna Lwowa oraz turyści. Wina te popijała lwowska cyganeria artystyczna, bo „U Naftuły” było lwowskim odpowiednikiem „Jamy Michalika” z Krakowa (tę pierwszą znajdziecie w soczystych lwowskich wspomnieniach Andrzeja Barącza). Ale nie tylko! Ponoć wycieczki Akademickiego Klubu Turystycznego prowadzone przez znakomitego Mieczysława Orłowicza obowiązkowo kończyły się zawsze w tym miejscu. Kolejna smakowita lwowska tradycja!

Jednak to Kraków był najważniejszym miejscem, gdzie sprowadzano wina greckie firmy Achaia. Wszystko za przyczyną firmy Jana Strychalskiego mieszczącej się przy ul. Jagiellońskiej 7. Wspominałem już o niej przy okazji węgierskich „szampanów”, teraz nadmienię, że jej właściciel był również pośrednikiem sprzedaży nieruchomości, dbającym zresztą o zachowanie ziemi w polskich rękach. Można go nazwać również prekursorem w polskiej branży reklamowej – zainteresowanych odsyłam do jego manifestu na ostatniej stronie albumu fotograficznego Galicji. Dla nas jednak najciekawsze będą teraz wina z bogatej oferty tej firmy.

Co ciekawe duża część anonsów promowała nie wina… lecz winiaki. Zapewne wina były na tyle sławne, że nie potrzebowały dodatkowej reklamy.

Achaia-Głos_Narodu_1900_033_winieta

Achaia-Głos_Narodu_1900_033_s_6

 

I jeszcze jeden „inserat” reklamowy Strychalskiego:

Sklad_winGreckich_Wino_ziolowe-Krakow-Glos_Narodu_1900_238_P

Dla niewtajemniczonych Promontor znany jest bardziej pod węgierską nazwą Budafok, niestety również poturbowaną przez komunizm. A oto piękny pałac rzeczonej firmy:

Pozostaje jeszcze tajemnica „wysyłki odwrotnie”. Według językoznawców to jeden z germanizmów ulubionych przez sławetnych galicyjskich urzędników (nb. ten duch galicyjskiego urzędnika wciąż niestety się plącze po różnych urzędach dzisiejszego Krakowa). A. Czesak z IJP PAN pisał w Poradni Językowej PWN, że „istniał od dawna w korespondencji handlowej, w innych realiach funkcjonowania poczty, zwrot odwrotną pocztą (niem. mit umgehender Post), co musiało oznaczać zarazem ‚szybko, natychmiast”. Zatem jeszcze gdy się nikomu o Internecie i Allegro nie śniło, wino przesyłane było szybko na prowincję. Można pokusić się o smutną refleksję, że dzisiejsze harce PARPA wokół Internetu  („ustawodawca w swojej mądrości przewidział określoną liczbę zachowań sprzedawców” – K. Brzózka) spowodują cofnięcie się w rozwoju cywilizacyjnym do połowy XIX wieku! To smutne, bo myślenie totalitarne wciąż psuje naszą rzeczywistość, mimo że oficjalnie PRL miał skonać ćwierć wieku temu…

Ci, którzy nie stracili jeszcze nadziei i nie porzucili ekranów nagrodzeni będą wspaniałym katalogiem win z młodopolskiego Krakowa. Oto, co dobrego można było wypić w tych barwnych czasach:

Achaia-Pośrednik_1899_001_s_3Czegóż my tu nie mamy! Wina, koniaki, wódki z Bielska oraz z Tenczynka i wódki zdrowotne z Raby Wyżnej z obowiązkowym góralem. Najpierw spójrzmy więc na wina – mamy tu bogatą ofertę win greckich. Od razu można zauważyć błąd – wina z Samos (sprzedawane m.in. przez Cieślińskiego w Przemyślu) zostały zakwalifikowane jako wina afrykańskie.

Na czele win stoi – a jakże! – wino kapkowe. Małmazja z miejscowości Gutland – „najprzedniejsze z win, jakie Słońce wydaje”. Czyż to nie poezja reklamy?! Co ciekawe o tej niemieckiej wiosce nieopodal Patras i jej winach wspominał Stanisław Bełza w swej książce Wśród ruin Grecji (warto przeczytać opis od s. 38, o wspaniałym winie i gorzkich refleksjach nad imperialistycznymi Niemcami).

Następnie idzie słynne do dziś Mavrodaphne – „silne, pełne, słodkie” zastępujące Porto. Z ciekawych mamy jeszcze wino w stylu sherry. Jak widać wina greckie zastępować miały słynne wina portugalskie i hiszpańskie. Były również wina zastępujące węgrzyna (Sect) oraz francuskie Sauternes (Cephalonia). Oczywiście wszystkie wina „wyborne, naturalne”. Czyż ktoś jeszcze wątpi w to, że moda na wina naturalne nie zrodziła się przed rokiem?!

Godny podkreślenia jest jeszcze winiak – koniak tokajski, w którym specjalizowali się polscy kupcy winni. Zresztą zachęta z powyższego anonsu nie pozostawia złudzeń:

„Kto dziś pije Cognac francuzki, wyrzuca połowę pieniędzy w błoto”.

Co ciekawe jest też czarny PR, wskazujący na oszustwa francuskich producentów.

Na zakończenie jeszcze jeden cennik, nieco bardziej treściwy.

skład_win_Greckich-Głos_Narodu_1900_101_s_4

 

Strycharski – co ciekawe – podjął również na poły filozoficzne rozważania o winie i prawdzie – warto przeczytać je raz jeszcze (pisownia oryginalna):

Kto dziś szuka prawdy w Winie, rzadko ją znajdzie, gdyż prawda jest dzieckiem natury, zaś Wina dzisiejsze są przeważnie dziełem sztuki – dlatego znalazłszy prawdziwie naturalne Wino, jakiem jest greckie, trzeba z niego korzystać, aby się o prawdzie przekonać.

Na pewno współcześni miłośnicy win naturalnych mogą zadumać się nad tymi słowami mającymi już przeszło sto lat.

Jak już można było zauważyć, wina greckie miały nie tylko dostarczać przyjemności podniebienia, ale miały ponoć ogromne znacznie dla zdrowia. Tak więc wino naturalne i jednocześnie lecznicze zarazem – jak widać zawsze byli tacy, którzy pili wino dla zdrowia. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, co leczyć miały wina Achaia i jakie powagi to potwierdzały, niech przeczyta ostatni anons. Przy okazji mamy rzadką w tym czasie informację o składzie wina z renomowanego instytutu w Klosterneuburgu.

skład_win_greckich-Nowa_Reforma_1901_134_winieta

skład_win_greckich-Nowa_Reforma_1901_134_s_4

Zatem winem naturalnym – na zdrowie!
Materiały archiwalne pochodzą ze zbiorów Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej (http://jbc.bj.uj.edu.pl/) oraz Sądeckiej Biblioteki Cyfrowej (http://www.sbc.nowysacz.pl/).

 

Advertisements

6 thoughts on “Greckie wina w młodopolskim Krakowie i Lwowie

    • Tak, rzeczywiście z reklam można wyczytać wiele interesujących informacji. Co ciekawe litografie starały się wiernie oddawać butelki z etykietami, co stanowi dodatkową gratkę. Niekiedy jednak dawała o sobie znać wybujała (od wina?) fantazja – na przykład w reklamie winiarni Fukiera z husarią u bram. Od czasu do czasu można też spotkać wierszowane reklamy. Poziom literacki co prawda niski, ale to interesujące świadectwo epoki. Mam jedną interesującą reklamę grzanego wina, która niebawem pojawi się na blogu.
      PS. Dzięki za uwagę o firmie J. Grosse. Wydaje mi się, że wina greckie były wówczas modne. Trzeba będzie do tego kiedyś jeszcze wrócić…

    • Bardzo dziękuję. Rzeczywiście wina małmaskie i kandyjskie znane były szczególnie w dobie renesansu, ale początki handlu winami greckimi przesuwa się na XIII w. Z nieco innej beczki – na zjeździe monarchów u Wierzynka pojawiło się również nawet wino cypryjskie – to dowód, jak daleko sięgały winne kontakty. W każdym razie mołdawski szlak, którym wędrowały wina greckie to jedna z pasjonujących historii kresowych, wartych przywołania z mroków zapomnienia!
      Z pozdrowieniami dla zespołu,
      PP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s