Noble Rioja – siła tradycji

Wina z regionu Rioja w ramach winnych tradycji? Czemu nie, zwłaszcza jeśli mówimy o winach wyjątkowych. Tym bardziej, jeśli mówimy o winach celowo wikłających nas w dyskusję nad tradycją. Cieszę się, że na zaproszenie Redakcji Magazynu Wino mogłem uczestniczyć w specjalnej degustacji towarzyszącej Grand Prix MW. Seminarium – w doborowym gronie – prowadziła dzielnie Ewa Rybak, a spotkanie rzeczywiście miało dużo atmosfery dyskusji, sporów i wspólnych poszukiwań.

Mastercalss: Rioja Noble

Najpierw kilka słów o winach, następnie kilka refleksji ogólnej na marginesie toczonych dyskusji, a na koniec zostawimy sobie historyczną ciekawostkę.

*  *  *

Wina, które pojawiły się podczas degustacji prezentować miały czołówkę jakościową regionu, szybko okazało się jednak, że jednym z najważniejszych tematów stała się relacja do tradycji i do nowoczesności.  Kilka słów wypada zatem poświęcić prezentowanym winom – ich zdjęcia znajdziecie na blogu Winiacz.

Bodegas Benjamin de Rotshild & Vega Sicilia, Macan rocznik 2011 – dwie sprzymierzony winiarskie sławy, powinny dać wino sławne do kwadratu. Co prawda przedsięwzięcie nowe, ale oparte na solidnych podstawach winogrodniczych – zbierają owoce z krzewów w wieku 35-90 lat. Niestety prezentowane wino było stanowczo zbyt młode, zupełnie zamknięte. Przez cały czas degustacji udało mu się rozwinąć trochę aromatów dżemu z dodatkiem pieprzu, karmelu, w ustach wyraźnie soczyste, choć stanowczo zbyt agresywne jeszcze taniny sprawiały, że nie było jeszcze gotowe do picia. Rozwój aromatów w kieliszku zapowiadał intrygujące wino, ale na tym trzeba poprzestać, bo seminarium nie mogło trwać kilka dni.

Bodegas Roda I Reserva 2007 (import: Mielżyński) – tym razem projekt winiarski z lat 80-tych minionego wieku, 150 ha winnic, w tym 17 parceli, a wino z każdej parceli winifikowane jest osobno. Tym razem wino mieliśmy przed sobą wino o lżejszym ciele – chyba bardziej na miarę człowieka. Bukiet długi i złożony ewoluujący w kierunku nut skórzastych, ale nie przekonała mnie do wina wciąż wyraźna suchość tanin. Zapewne czas tego wina był także przedwczesny.

W szranki z tymi nowoczesnymi winami stanęła najbardziej tradycyjna interpretacja win riochańskich. Lopez de Heredia Vina Tondonia Reserva 2002. Winiarnia założona jeszcze w 1892 r. stworzyła wino z kupażu  następujących szczepów: 75% Tempranillo, 15% Garnacha i 10% Graciano i Mazuelo. Ten złożony blend, niefiltrowany i klarowany białkiem kurzym, robiony w nieco staroświeckim stylu wywołał duże zainteresowanie. Wino to również na mnie wywarło bardzo dobre wrażenie – opowiadało swą interesującą, niekonformistyczną historię. Opowieść ta oczywiście pisana była na kanwie tradycji, co wyraźnie chyba intrygowało prowadzącą. W każdym razie ciemnorubinowe wino z ciężkimi nasyconymi aromatami z wyraźną tymiankową dominantą, dobra soczystość, harmonijność i miłe zaokrąglenie wina. Cóż z tego, że zatrzymało się ono ideowo w latach 30-tych?!

Bodegas Muga Gran Reserva 1994 (import: The Fine Food Group) – to kolejne wino z wyraźnymi śladami tradycji. Gospodarują na 20ha własnch winnic i 150 ha dzierżawionych. Nie mają stalowych kadzi, robią beczki w winnicy zatrudniając na stałe bednarzy i przyczyniając się przy okazji do podtrzymywania tej zanikającej powoli profesji, tak ściśle związanej z winem. Przed nami zaprezentowało się kolejne poważne i eleganckie wino, w sam raz na ludzką miarę. W bukiecie pojawiły się intrygujące kwiatowe nuty z dominantą jesiennych kwiatów (chryzantemy) – w sam raz zatem na tę porę roku. Wino dobrze ukazywało cechy wieku – dawniej powiedziano by „pięknie wystarzone”: zaokrągliło się, zupełnie wtopiło w swą strukturę beczkę, kwasowość wciąż jednak na dobrym poziomie przez co otrzymaliśmy bardzo zgrabne i aromatyczne wino. Wino to w pełni uzasadnia w moich oczach nagrodę dla importera!

La Rioja Alta 904 Gran Reserva 1995 (import: Star Wines) to ostatnie już wino w tym panelu. Wciąż poruszamy się w orbicie win wspaniałych – tym razem z winiarni założonej jeszcze w roku 1890. Tym razem bukiet intrygował aromatami przywodzącymi na myśl kurki, w tle pojawiały się również lekkie nuty kiszonej kapusty, jednak nienachalne. Mimo wieku wino prezentowało mocną owocowość, skoncentrowaną tak, że przypominała domowe powidła śliwkowe.

Podsumowując, selekcja win była naprawdę niezwykła (o cenach nie wypada tu jednak wspominać). Cieszę się więc, że mogłem uczestniczyć w seminarium dzięki łaskawym wyrokom losu i uprzejmości Redakcji Magazynu Wino. Dobrze jednak, że oprócz doskonałych win riochańskich istnieją również wspaniałe słodkie tokaje – bez nich trudno by się było odnaleźć po takim nadmiarze wrażeń.

*  *  *

 Nadszedł czas wreszcie na kilka drobnych przemyśleń. Czy kontrowersja tradycja-innowacja jest w końcu tak ważna jak nam się wydaje? Każda tradycja rodziła się przecież kiedyś jako innowacja. Z takiej perspektywy traci dramatyzm wciąż podtrzymywany spór między tradycją a nowoczesnością. Wydaje mi się, że problem leży w innym miejscu. Wybaczcie filozoficzną wycieczkę (jeśli nie macie na nią siły – polecam zerknąć na historyczną ciekawostkę).

Sądzę, że ciągłe poszukiwanie nowości jest specyficznym wyrazem ponowoczesnego barbarzyństwa. Ciągle nowe, nowe, nowe… do znudzenia poszukujące. Owszem ciągłe poszukiwanie dobre jest w nauce, ale czy jest to metoda uniwersalna. Śmiem wątpić. Zanegowanie tradycji to przecież koniec końców podcinanie korzeni kultury. Czyż w naszym myśleniu nie tkwi taki swoisty nowoczesny wirus – klon pierworodnego grzechu pychy? Czyż wciąż szukając nowości i znajdując w tym poszukiwaniu upojenie nie uważamy koniec końców, że przed nami wszyscy byli ograniczonymi idiotami? Stojąc na ramionach gigantów widzimy tylko czubek własnego nosa…

A co jeśli osiągnięta została perfekcja? Cóż za szaleństwo nakazuje szukać dalszych zmian? Dlaczego nie potrafimy beztrosko cieszyć się tym, co nam odpowiada?

Nie chcę rozstrzygać wspomnianych problemów ex cathedra, w moim przypadku jednak doświadczenie bardziej tradycyjnych win riochańskich pokazało, że w tradycji ukryta jest duża siła. Siła, której jeśli pozwolimy do nas przemówić, potrafi nas zachwycić i przełamać wiele miłych nam stereotypów. To chyba największa wartość obcowania z tymi winami.

*  *  *

Jaką historyczną ciekawostkę można zaserwować do riochańskich win?

Rioja_snow

Śnieg w winnicach Rioja Alavesa (c) Bodegas Luis Alegre

Podczas seminarium była mowa o stosunkowo mroźnych zimach nawiedzających region Rioja, rozciągający się wokół doliny Ebro. Widok ośnieżonych riochańskich winnic budzić może zdziwienie. Co ciekawe nie jest to w żadnym wypadku wynik zmian klimatycznych. Zimy bywały bowiem w regionie niekiedy bardzo srogie. Oto interesująca notka z Rozmaitości z roku 1821. Przeczytajcie sami o zimie 1820/1821:

Rioja-Rozmaitości_1921_s_winieta

Rioja-Rozmaitości_1921_s_110a

Rioja-Rozmaitości_1921_s_110bJak widać zamarznięta rzeka Ebro, zamarznięte wino w piwnicach, pięciostopniowy mróz (4°R = 5°C) – czyż to nie prawdziwy kataklizm? Jak pisał autor inną specyfiką zimy były „choroby katarowe”. Zostawmy jednak te niezbyt miłe sprawy. Ciekawsza od chorób i tragicznych wieści z pewnością jest zawarta w tym samym dziale notka o winach z Tyrolu. Krótko i treściwie o roczniku 1820:

Tyrol-Rozmaitości_1921_s_111

Jak widać Południowy Tyrol i Rioja już dwieście lat temu mocno interesowały naszych antenatów. Nie dziwi więc, że regiony te inspirowały wielu polskich miłośników podczas ubiegłotygodniowego Grand Prix Magazynu Wino.

Skany pochodzą z kolekcji Google Books.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s