Enoexpo 2014 – kilka refleksji o wystawach win dziś i przed laty

Enoexpo 2014 jeszcze trwa, niestety dla mnie niespodziewanie wcześnie zakończyło się ze względów zdrowotnych. Przepraszam więc wszystkich, którym obiecałem kontynuację rozmów. Jedyne co mi teraz pozostaje, to podzielić się na gorąco kilkoma refleksjami.

Niestety nie zrealizowałem nawet w połowie moich planów poznawczych, wybaczcie zatem nieuniknioną wybiórczość. Jak dla mnie targi te stanęły pod znakiem win z Europy Środkowej i Wschodniej. Udało mi się zapoznać z interesującymi winami z Siedmiogrodu i z Kaukazu. Oczywiście nie byłbym sobą, gdyby nie udało mi się odnaleźć jakiegoś intrygującego węgrzyna.

Węgrzyn z Węgier

Zacznę więc od wspaniałej wina Királyleányka 2011 od Tamasa Poka. Winiarz należy ponoć do najlepszych w Egerze, jednocześnie pozostając osobą zamkniętą, trochę odsuniętą od zwariowanego nurtu trendów i nowości. Już sama opowieść o winiarzu powinna dobrze mnie nastroić do wina. Nie było to w zasadzie potrzebne – to wino łamało wiele stereotypów odnośnie tego szczepu.

DSC_0409Najczęściej można spotkać leciutkie wino sprzedawane luzem do szybkiego i beztroskiego spożycia. Tym razem wino wyjątkowo skoncentrowane, robiące wrażenie gęstego. Zachwycający jest kwiatowy, złożony bukiet tego wina. Od rumianków i bogactwa polnych kwiatów do antonówki z nutami cytrusowymi, zapowiadającymi doskonałą strukturę opartą na solidnej jabłkowo-cytrynowej kwasowości, w ustach pozostawiającej cierpkość jabłkowej skórki ujawniającą się w wyjątkowo długim (jak na wina z tej odmiany) finiszu. Naprawdę królewska Leányka w naturalistycznym wydaniu. Zatrzymała mnie na co najmniej kwadrans przy stoisku Krakó Slow Wines. „Krakowska powolność” ?… bardzo mi się to określenie podoba!

Krakó Slow Wine - tu zawsze znajdziecie coś wyjątkowego

Krakó Slow Wine – tu zawsze znajdziecie coś wyjątkowego

Muszę jeszcze wspomnieć o niezwykle interesującej mnie selekcji win z Dworu Kombornia. Wielkie słowa uznania za pomysł skupienia się na winach z rejonu karpackiego. Jeszcze większe słowa uznania za doskonałą selekcję i umiejętność wynajdywania perełek.

DSC_0593

A oto jedna z nich – nietypowe wino, ale w Polsce znajdzie amatorów… a może i naśladowców. Wszak wina z miodem to nasza specjalność.

DSC_0595

Można utyskiwać na oczywistość aromatów, ale to wino jabłkowo-miodowe daje niesłychaną radość – szarlotka cudownie przemieniona w wino… baśniowo!

Leanyka z Siedmiogrodu, czyli Fetească Regală z Rumunii i inne interesujące wina

Dużym odkryciem dla mnie było spotkanie z nowoczesnymi winami z Rumunii. Pierwsze wina z tego kraju piłem dokładnie 15 lat temu. Co prawda pochodziły z historycznej Mołdawii, ale niosły wyraźne piętno czasów komunistycznych. Później – raczej na zasadzie wyjątku – napotkałem pojedyncze interesujące butelki, niestety trudno mi je dziś z różnych względów przywołać z nazwy. W każdym razie obraz pozostał co najmniej nienajlepszy. Nie udało mi się zapisać na warszawską degustację win rumuńskich, była to zatem pierwsza okazja do zmiany nastawienia.

Okazało się, że zaskoczenie było miłe, choć udało mi się odwiedzić tylko trzech wytwórców. Z tej małej próbki mogę powiedzieć, że w moich oczach dokonała się jakościowa rewolucja. Może dlatego, że odwiedzałem stosunkowo małych producentów (czyt. większych od największych polskich). Odwiedzane winiarnie powstawały około 2010 roku, zatem wiele interesującego może być jeszcze przed nami.

Jeśli chcieć podsumować wysiłki winiarzy, to jest to dość trudne, bo widać dużą różnorodność pomysłów. Począwszy od szczepów (jedni lokalne, inni znane – bo… są znane). Stylistyka win była również bardzo zróżnicowana – wspomnijmy choćby rozrzut od mocno perfumowanych win białych przypominających węgierskie produkcje tego typu, po wina mineralne jak z Południowego Tyrolu albo po wina bliżej nieokreślono-nowoczesne. Także winemakerzy: lokalni, z Włoch, z Francji. Jak dla mnie to właśnie kwintesencja środkoweuropejskiej różnorodności. Różne wpływy – Wschód wymieszany z Zachodem.

Liliac - The Wine of Transylvania

Najpierw reprezentacja Siedmiogrodu, zwanego dziś często Transylwanią. Liliac (zalednie 52 ha) zaprezentował dobrą reprezentację białych win o czystych kwiatowo-owocowych aromatach (Fetească Albă i Fetească Regală). Pinot Gris przypominał mi klimaty południowotyrolskie, a kupaż Chardonnay i Pinot Gris 2013 wypadł bardzo poważnie w rejestrach orzeszków ziemnych, wanilii i gorzkich migdałów. Ciekawy był również szczepowy Merlot i godne uwagi białe wino słodkie wywarzane w stylu win słomkowych – Muscat Ottonel Nectar of Transylvania 2013 urzekające herbaciano-bergamotkowym bukietem. Zupełnie inną historią był Pinot Noir 2013, nie przeznaczony jeszcze do sprzedaży, ale zdradzający niezwykłą koncentrację i interesującą aksamitną owocowość.

Ovas i kompania

 

Winiarnia Petro Vaselo – włoskie przedsięwzięcie z okolic Timișoary (okręg Temesz w Banacie) zaprezentowała natomiast interesujący Chardonnay Maletine. Szczególnie zainteresował mnie natomiast kupaż Cabernet Sauignon i Merlot – Ovas. Przypominał mi dobre seksardzkie blendy.

Avincis

Ghislain Moritz i Angela Prado z Avincis – francusko-kolumbijska współpraca. Gratulacje za doskonałe białe wina!

Szczególnie dużo czasu poświęciłem rozmowom z Ghislainem Moritzem – franuskim enologiem winiarni Avincis. To winiarnia, która uważa się za symbol odrodzenia winiarstwa rumuńskiego i odwołuje się do długich tradycji (przerwanych oczywiście komuną). Połączenie tradycji i nowoczesności, o których możemy przeczytać w materiałach reklamowych wygląda na pierwszy rzut oka na chwyt reklamowy. Jeśli się jednak dłużej zastanowić nad historią rodziny, która spróbowała odtworzyć posiadłość, winnice i wytwarzanie wina, to w sumie przez zniszczenia komunistyczne sytuacja jest trochę podobna jak u nas. Tradycją często jest samo tworzenie wina, a to jak jest robione – to z konieczności jest nowoczesne, bo nie za bardzo wiadomo do czego wracać. Nieoczekiwaną cząstką tradycji jest natomiast to, że współpraca z francuskimi enologami to część rumuńskiej tradycji! A jak ocenić ten kupaż tradycji i nowoczesności? Na pewno bardzo wysoko.

Kupaż Fetească Regală i Pinot Gris 2012 był najlepszym białym winem rumuńskim, którego dane mi było spróbować. Piękny złożony bukiet kwiatowy z nutami owocowymi, doskonała struktura i wysoka kultura tego wina pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość win z Rumunii.

Avincis - Fetească Regală & Pinot Gris

Interesujące było także wino Crâmpoşie Selecţionată – z lokalnego szczepu winogron Crâmpoşie. Jeszcze jeden dowód na to, że lokalne odmiany są siłą współczesnej Rumunii. Oby tak dalej! Nie dane mi było niestety skosztować wielu innych interesujących win z tej winiarni – mam nadzieję, że uda mi się do nich kiedyś powrócić.

Avincis - Crâmpoşie Selecţionată

Mocarze z Kaukazu

Udało mi się również uczestniczyć w degustacji win z Armenii, którą prowadzili Paweł Portoyan (Wina Armenii) i Wojciech Giebuta (Czas Wina). Ta edycja Enoexpo miała stać pod znakiem promocji win z tego kraju i dzięki temu nad Wisłę przywieziono wiele interesujących i nieco egzotycznych win. Na pewno warto było zapoznać się z selekcją win wybranych do warsztatów, bo pozwalało to zapoznać się z czołówką tamtejszych win.

DSC_0430

Skosztować można było 12 win i jeden koniak (tej nazwy celowo używała przedstawicielka producenta odnosząc się do pewnego porównania przekazywanego przez tradycję. Wina dostarczyły winiarnie: 365 Wines,  Golden Grape Armas Wine FactoryArmenia Wine i Maran Winery.

Paweł Portoyan - największy promotor win Armeńskich w Polsce

Paweł Portoyan – największy promotor win Armeńskich w Polsce

W skrócie można powiedzieć, że prezentacja win armeńskich stała pod znakiem prezentacji siły. Potęga koncentracji win czerwonych, wysokie stężenia alkoholu (wymagające choćby specjalnych technik prowadzenia fermentacji malolaktycznej). Armenia próbuje odciąć się od sowieckiej przeszłości i zapewne celnie szuka swych tradycji poprzez eksplorację lokalnych szczepów i … beczek z karabskiego dębu. Mocarne dęby wysmagane górskimi wiatrami rosną powoli, są twarde jak stal i dają o wiele mniej tanin od dębu francuskiego.

Armeńskie odmiany winorośli

Główne żródła armeńskiej siły

Na szybko spośród win białych wyróżniłbym Maran Noravank 2013 wino z późnego zbioru, dość oleiste, nieco maślane, przyjemnie pestkowe, przy potężnej strukturze w odbiorze wyjątkowo delikatne, z żywą kwasowością i dość długie.

Wina czerwone wykazywały silną odrębność stylistyczną win armeńskich. Na pewno w większości są to inne wina niż zachodnioeuropejskie, choć to dobrze – z pewnością można znaleźć tu wiele interesujących zaskoczeń. Na czele ustawiłbym znów wino wytwórni Maran Novrank 2012 – kupaż black areni i tozot ukazujący mocną skoncentrowaną budowę ujmującą smakiem doskonale dojrzałej węgierki z dojrzałą jeżyną oraz ciepłymi nutami kakao i pieczonej gruszki. Ten swoisty „deser owocowy” został oprawiony w ładnie zaokrąglone, nienachalne taniny.

Spodobało mi się również: wino Haghtanak 2011 z 365 Wines, kupaż Takar 2012 z Armenia Wine oraz Bagratuni 2012 z Maran Winery. Na pewno do armeńskich win czerwonych trzeba generalnie podejść z odpowiednim nastawieniem. Wydaje mi się, że mogą być zupełnie nieprzekonujące dla miłośników win lekkich, zwiewnych i dystyngowanych. Wina te miały raczej duszę czołgu, który ma szturmem podbić serca potrzebujące silnych winnych wrażeń. A takich zapewne nad Wisłą nie brakuje… co widać choćby po licznych miłośnikach „winnych czołgów” od Jozefa Bocka z węgierskiego Villany.

Victoria Aslanian z winiarni ArmAs

Victoria Aslanian – reprezentantka ArmAs

Duże wrażenie wywarło na mnie (a także na większości degustatorów) również białe słodkie wino ArmAs Kangun 2012 z lokalnego szczepu Kangun. Dla mieszkańców Armenii jest ono… półsłodkie, bo ma tylko(!) 55g/l cukru. Burszynowo-złoty winny miód z migdałami, robi wrażenie konsekwencją i brakiem przesady. No cóż – jeśli do 60g/l cukru wina są półsłodkie, to jak najwięcej takich „lżejszych” win.

Trudno mówić o związkach polskich winnych tradycji z winami z Armenii. Wspominałem już o wieściach o winnej latorośli, potomkini krzewów sadzonych przez Noego. Na razie nie udało mi się znaleźć żadnych dalszych informacji, będę więc wdzięczny za wszelkie uwagi. Na pewno za to polscy Ormianie związani byli „zawodowo” z winami, ale pochodzącymi z innych regionów. Jedyne co wiąże w jakiś sposób naszą kulturę z (pra)kulturą winną Armenii to opowieść o Noem i o skutkach nadużycia mocnego wina z tamtejszych szczepów.

Patrząc na potęgę win z Armenii można zrozumieć, dlaczego przed wiekami patriarcha Noe miał problemy z dawkowaniem wina... A przecież to jemu przypisuje się zapoczątkowanie uprawy winorośli na tych ziemiach.

Patrząc na potężny kaliber win z Armenii można zrozumieć, dlaczego przed wiekami patriarcha Noe miał problemy z dawkowaniem wina… A przecież to jemu przypisuje się zapoczątkowanie uprawy winorośli na tych ziemiach.

Polska rośnie w siłę

Taką uwagę mogę postawić po spojrzeniu na wyniki tegorocznego konkursu. Jest interesująco i nie musimy się wstydzić naszych win. Wiele było naprawdę interesujących. Udało mi się spróbować zaledwie nagrodzonego brązem Rieslinga z winnicy Saint Vincent (gratulacje) i nagrodzonego złotem miodu pitnego Trójniak 8 2013 z pasieki „Dziki Miód” (wielkie gratulacje). Ten ostatni dostał zresztą największą liczbę punktów spośród wszystkich polskich win biorących udział w konkursie (pełne wyniki konkursu win krajowych znajdziecie tutaj).

Zamiast win wybrałem rozmowy, mając nadzieję na powrót do nagrodzonych win (słowa uciekają bezpowrotnie). Mam nadzieję, że wina nie uciekną w niebyt!

DSC_0590

Kilka uwag o wystawach z punktu widzenia radia Erewań

A na koniec jeszcze jedna relacja z winnych targów. Sami zobaczcie jak się pisało 130 lat temu na łamach… Gazety Lekarskiej. Zbieżność nazwisk… chyba przypadkowa.

Wystawa_higieniczna-Gazeta_Lekarska_1884_R19_t4_nr42_s_812

Wystawa_higieniczna-Gazeta_Lekarska_1884_R19_t4_nr42_s_813

W sumie było dokładnie tak jak na Enoexpo – zapewne podałoby niezastąpione radio Erewań. Co prawda wystawa była w Krakowie a nie w Londynie. Co prawda kolonii już nie ma, ale wina wina pochodziły z różnych stron świata. Co prawda rozbiory były, ale w obu przypadkach kwestię winną poddano ścisłej ocenie. Co prawda najlepsze wina są Węgierskie, ale teraz pochodzą z Rumunii (czyż z Rumunii pochodził nasz Stefan Batory?!) Na szczęście winami częstowano… a nie zabierano!

(Młodszym Czytelnikom zagubionym w powyższym akapicie polecam krótkie szkolenie, czym było mityczno-sympatyczne radio Erewań, tutaj druga część szkolenia – dla zaawansowanych. Starszym lektura  zapewne przyniesie dużo wspomnień…).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s