Krakó(wski) Kaukaz – Ormianie wciąż inspirujący!

Jeśli szukacie odpowiedzi na to, dlaczego tradycje wielokulturowej Rzeczpospolitej są tak fascynujące, albo jeśli po prostu szukacie najlepszej baraniny w Krakowie warto wybrać się na Zabłocie. Nie tylko zresztą te powody mogą być ważkie, aby pojawić się na Lipowej.

Kulinarna Armenia – coraz bliższa

Wina armeńskie pojawiały się już na łamach Winnych tradycji, a gdy mówimy o winach z Armenii to myślimy: Paweł Portoyan. W ostatnią sobotę 14 marca 2015 r. u boku winiarni Krakó Slow Wines otwarty został streetfoodowy Kaukaz. Jak nazwa mówi, znajdziecie tam smaki Kaukazu, a w Krakó – odpowiednie wina. Jednym słowem – zapowiada się szczęśliwy mariaż.

Kaukaz w Krakowie, czyli (c) Krakó Slow Grill

Kaukaz w Krakowie, czyli (c) Krakó Slow Grill

Paweł Portoyan – sygnujący to przedsięwzięcie – szczerze stwierdził, że fachu kulinarnego nie uczył się nigdy w żadnej szkole. Wyniósł go z domu, a Krakó(wski) Kaukaz ma być takim miejscem, gdzie spróbować będzie można tego, co najlepsze w smaku ormiańskiego domu. Potrawy z duszą i w duchu slowfoodu, zatem idea piękna.

Koalicja na rzecz kaukaskiego smaku: Pavel Porotyan i Janusz Jarosz

Koalicja na rzecz kaukaskiego smaku: Pavel Porotyan i Janusz Jarosz

Kropla historii

Idea jagiellońska – dziś postponowana – nie była zła – kultura Rzeczypospolitej łączyła w sobie różne pierwiastki i różne nacje. Z wielką sympatią wspominamy dorobek polskich Ormian i ich wkład w rozwój naszej kultury wina. Co prawda złośliwi historycy mogliby wypominać, że dawniej ormiańscy kupcy ze Lwowa potrafili nawet napaść na karawanę krakowskich kupców jadącą z dobrami (w tym pewnie i z winem) przez Mołdawię i ograbić ją. Było to jednak w 1386 roku, a więc przed nastaniem czasów jagiellońskich. To jednak raczej przyczynek do specyfiki ówczesnej walki gospodarczej, a nie przyczynek do waśni etnicznych. Tak więc nie na darmo warto pamiętać o ubogacającym wpływie kultur składających się na mozaikę pierwszej Rzeczypospolitej.

To w tej barwnej mozaice szukać wypada ducha Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Zachodu jest on zupełnie niezrozumiały, ale w krakowskim Krakó można zawsze doświadczyć czegoś z tego fenomenu.

Powrót do (bliskiej) przyszłości

Dziś można być wdzięcznym Ormianom za to, że dzięki Kaukazowi można w Krakowie zjeść najdoskonalszą baraninę. Najdoskonalszą bo polską i najdoskonalszą bo przyrządzoną nad żarem w kaukaski sposób. Delikatne, soczyste mięso z rodzimej trzody, specjalnie hodowanej. Warto skonfrontować swe stereotypy z tą Krakó(wską) rzeczywistością. Przyznaję, że jak dla mnie wyborna langwedocka jagnięcina z restauracji w  Château l’Hospitalet Gerarda Bertranda  znalazła swą godną środkowoeuropejską konkurencję!

Oczywiście doskonały był również wieprzowy schab, ale porównanie tych mięs wskazuje, dlaczego w staropolskiej kuchni dominowała baranina, a wieprzowina traktowana była pogardliwie (kto nie wierzy, niech sięgnie choćby po Compendium Ferculorum). O rybach nie wspomnę z braku czasu, dość nadmienić, że też żal nie spróbować.

Krakó-Areni_of_Genatoun

Areni of Genatoun – soczystość i lekkość z Armenii

Najmocniej wspominam baraninę, do której warto spróbować dwóch win z oferty Krakó. Po pierwsze – oczywiście czerwone armeńskie Areni of Getnatoun 2009 od Agasi Bagdasarjana. W przeciwieństwie do wszystkich win armeńskich, które do tej pory próbowałem to jest wyjątkowo soczyste, z orzeźwiającym owocem, dość lekkie i  radosne. To nie zawodnik wagi ultraciężkiej, jak większość win armeńskich na Enoexpo. Czerwone owoce z nutką ziołową uroczo pasują do delikatnego mięsa – to ucieleśnienie bezpretensjonalności kuchni Pawła Portoyana.

Kvaliti - żółte wino z kwewry

Kvaliti – żółte wino z kwewry

Większym zaskoczeniem jest natomiast żółte (według Krakó: pomarańczowe) gruzińskie Kvaliti 2012 od Archila Guniavy. To niefiltrowane wino kwewrowe, kupaż szczepów tsolikouri, krakhuna i tsitska. Zapewne samo w sobie jest interesujące, ale i ładnie radzi sobie z mięsem. Przyznam, że to dla mnie bardzo intrygująca para, a orzeźwiający charakter zachęca do sięgania po kolejne kawałki mięsa.

Jak widać Gruzja i Armenia potrafią zgodnie się wspierać w Krakó! To kolejny cud, choć z perspektywy tradycji wydaje się jakby nieco oczekiwany…

*  *  *

Na zakończenie nieco impresji z radosnego świętowania połączenia Krakó (Krakowa) z Kaukazem. Niestety późnozimowa pogoda niezbyt dopisała, więc nie będzie zdjęć potraw nad żarem. Dla tego smaku i widoku warto wybrać się na Zabłocie… nawet pomimo zalegającego na przejściach tradycyjnie krakowskiego błota.

 

Advertisements

3 thoughts on “Krakó(wski) Kaukaz – Ormianie wciąż inspirujący!

    • Wcale mnie to nie dziwi! 🙂
      Czyż to nie paradoks, że za arcypolski uznawany jest kotlet schabowy… Pojawia się jednak światełko w tunelu. Może jeszcze stada powrócą w nasze góry, zanim ostatnia beskidzka polana zarośnie.

  1. Pingback: Krako Slow – połączenie synergiczne | Wino w Krakowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s