Z Krakowa najbliżej do Italii – tradycyjne połączenia wciąż inspirują! (Krakó Slow Wines)

Niekiedy wino nienachalnie, acz nieustępliwie przypomina nam o tym, że nosimy w sobie różne nici kulturowych powiązań. Są w nas głęboko kulturowo wdrukowane, choć zwykle niedostrzegane. Okazją do przemyśleń stało się dla mnie zapoznanie z winami wybranymi Jacka Szklarka. Krakó(w) Slow po raz kolejny wskazuje, że nasze własne kulturowe miejsce to nie germańsko rozumiana Mitteleuropa.

Iluminacja to doskonałe pojęcie opisujące poruszenia intelektu w zetknięciu kulturą wina (brawo dla EnoEno za wspaniałe naszkicowanie tegoż zjawiska!). Nasz złoty wiek nauczył nas, że każdy Polak chowa w sercu tęsknotę za słoneczną Italią. Tęsknota ta jest mniej lub bardziej uświadomiona, ale zadziwiająco powszechna. I jeśli kiedyś los miałby nas gdzieś rzucić, to najlepiej tam, na południe. Śladami neoplatońskich humanistów, rewolucyjnych romantyków, ceniących esencjonalne połączenie duszy i ciała biskupów, wysmakowanych artystów, śniących na jawie poetów… Ścieżkami najdawniejszej poczty łączącej nas z tętnem kultury Zachodu (cóż, Zachód potrafi być u nas na południu…). Pocztę wspominam celowo – wszak wiozła nie tylko listy, ale i włoskie specjały!

 

W cieniu Wawelu, patrząc po raz tysięczny na wspólne dzieła polskiego ducha i włoskiej architektury nie trudno pamiętać o tym, że kultura Polska zaczarowana została przez kulturę włoską. Któż jeszcze pija u nas austriacką mokkę – dziś wszyscy pijemy espresso.

Od tego obrazu odstają jakby nieco wina włoskie. Budzą dziś różnorodne odczucia. Często skrajne. Gdy spróbowałem jednak selekcji Jacka Szklarka, to poczułem, że właściwe wina trafiły wreszcie na wspominaną tu niszę w ekosystemie kultury. Wina w stylu slow są doskonałą odpowiedzią na kulturową dominację globalnej wioski. Czy poszukiwanie prawdy i tradycji w winie powstrzyma inwazję winnych symulakrów?

DSC_5681

Jacek Szklarek i jego sery

Krakó Slow Wines po raz pierwszy w większym zakresie wyszedł poza granice Środko-wschodniej Europy. Otrzymujemy nie tylko zestaw interesujących win, ale i win wpisujących się w szacunek dla tradycyjnego i smaku. Udało się to dzięki połączeniu sił z Jackiem Szklarkiem. Dla mnie to kolejne potwierdzenie, że Krakó w pełni zasłużenie otrzymało laury na polu krzewienia kultury wina w Polsce.

DSC_5693

Każde z win wybranych przez Jacka Szklarka ma swoją historię. Bardzo elegancki katalog win przytacza krótkie opisy, jednak opowieść na żywo ma zupełnie inny walor. Szczere jak zawsze opowieści bez problemu wypełniły kilka godzin. Bez większej przerwy! A i tak z każdą chwilą rosło poczucie, jak wiele opowieści jeszcze nie zostało wypowiedzianych.

Winom towarzyszyły arcywspaniałe sery – polski Slow Food od początku kojarzył mi się z serami. Z najciekawszą selekcją serów jaką dane mi było na Wisłą próbować…

Cały ten wpis zainspirowany został pewnym szczegółem, który pojawił się w opowieści, ale niewiele osób zwróciło w ogóle na niego uwagę. Chodzi o to, że Jacek Szklarek dotarł do tak niszowych (ale jakże dobrych) winiarzy – i możemy się pochwalić winami, które po raz pierwszy w swej historii znalazły importera zagranicznego. Co więcej – często przekroczyły po raz pierwszy w sposób zorganizowany granice swego regionu. Sądzę, to kolejny znak, iż nasza kultura winna znajduje już pierwsze przyczółki na pierwszej linii winiarskiego frontu.

Mamy więc wina z opowieścią – to na pewno dla wielu jest ważna rzecz. Niektóre z opowieści mają coś z mitu Argonautów, gdzie rolę złotego runa odgrywa nieznane szerzej wino, prawdziwy skarb ukryty przed tłumem. Wartość autorskiej selekcji wina polega dla mnie na prezentacji pewnego gustu. Jeśli nie podzielamy gustu, stylistyki, to wina mogą budzić pytań, nie są to zwykle wina oczywiste. Jak dla mnie, stylistyka w dużej mierze mi pasuje, degustacja była więc nie tylko pouczająca, ale i wielce przyjemna.

Podczas degustacji zaprezentowane zostało 12 win. To obfity wachlarz,  opisany dokładnie przez Mariusza Kapczyńskiego. Wina budziły różny stopień emocji, nie było jednak win zupełnie nietrafionych, choć Prosecco od Sorelle Bronca ocierało się lekko o banalność.

Wypada w tym i tak za długim wpisie opisać jakieś wino. Niech będzie zatem Valpolicella Ripasso Superiore 2013 z Tenuta Santa Maria. To wino, które nazwałem arystokratycznym z ducha, ponieważ mimo swej koncentracji jest wyrazem perfekcji konstrukcji. Jest arystokratyczne, bo masowy klient go nie zrozumie, sięgając po wina bardziej oczywiste. Winiarz robi jednak swoje zapatrzony w idee, nie patrząc na oczekiwania mas, nie patrząc bodajże na oczekiwania nikogo. I dołączmy do tego jeszcze opowieść o winiarzu, który zachowuje się jak człowiek z przypowieści o perle – sprzedaje wszystko co ma, aby nabyć historyczną winnicę, w której po raz pierwszy zrobiono amarone. Czyż to wino nie jest owocem wielkiego ducha i pracy rąk ludzkich?

DSC_5680

Drugim winem godnym wyróżnienia jest Brunello di Montalcino Riserva 2008 z Pian delle Querci. To wino stworzył były handlarz cielakami (niech żyje współpraca polsko-włoska!). To najdłużej leżakowane w beczce wino z tego regionu (5 lat).

Na zakończenie warto odnotować, że spotkaniu w Krakó Slow Wines uczestniczyła wyjątkowo liczna grupa kucharzy. Wydaje się, że to powinno być normalne, ale wspomnijcie, co działo się przed dekadą, jaki był poziom świadomości win. Może to mała obserwacja, ale potwierdza, że sprawy toczą się u nas w dobrym kierunku.

DSC_5687

Dyskurs czy iluminacja?

W degustacji uczestniczyłem na zaproszenie Krakó Slow Wine. O wina należy pytać tamże.

 

Advertisements

2 thoughts on “Z Krakowa najbliżej do Italii – tradycyjne połączenia wciąż inspirują! (Krakó Slow Wines)

  1. Polska leży nad Morzem Śródziemnym!:) Za wielkimi Herbertem czy Herlingiem -Grudzińskim pięknie przypomina o tym ostatnio Marta Kwaśnicka. Choćby w niektórych esejach pomieszczonych w zbiorze „Jadwiga”.

    • Pięknie dziękuję! Eseje zapowiadają się znakomicie, więc z dużą przyjemnością skorzystam z rekomendacji.
      A odnośnie Herberta – jakże pięknie pisał o winie, weźmy choćby taki fragment:
      „Picie Orvieto można traktować jak akt poznawczy. Przynosi je w małym fiasco z mgiełką zimna na szkle, dziewczyna, która uśmiecha się po etrusku, to jest oczyma i kącikiem ust, gdy reszta twarzy pozostaje nietknięta wesołością. Opis wina jest trudniejszy niż opis katedry. Ma kolor słomy i mocny, trudny do określenia zapach. Pierwszy łyk nie robi wielkiego wrażenia, działanie rozpoczyna się po chwili: do wnętrza spływa studzienny chłód, który mrozi wątpia i serce, ale głowa rozpala się. Zupełnie na odwrót niż poleca pewien klasyk. Stan jest wspaniały (…)”.
      Cytat ten przypomina mi białe wino z degustacji: Pievalta Verrocchio di Jesi 2014.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s