XI Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle – czy można zostać enoturystą we własnym kraju?

Postanowiłem w tym roku podjąć pewien niewielki eksperyment. Statystyczna większość rodaków pozostała na wakacje w kraju. Stąd zainteresowało mnie, jak obecnie wygląda nasz kraj pod względem atrakcji enoturystycznych? Okiem turysty, w wakacyjnym nastroju, postanowiłem spojrzeć na jedną atrakcję, której dotychczas nie widziałem. Wybór padł szczęśliwie na Dni Wina w Jaśle. Wynik okazał się powyżej oczekiwań.

Oficjalne otwarcie - dla degustacji wina znacznie lepsze od łomoczącej muzyki

Oficjalne otwarcie – dla degustacji wina znacznie lepsze od łomoczącej muzyki

„Cudze chwalicie”?

Lubimy chwalić rzeczy obce. Fakt jednak jest taki, że dla mnie podróż do Jasła była szybka i komfortowa (autostrada do Tarnowa), tak jak w miejscach za granicą, które chwalimy. Impreza, która rozgrywała się na jasielskim rynku, już na pierwszy rzut oka wyglądała na typową środkowoeuropejską imprezę winiarską – pierwsze wrażenie było więc bardzo pozytywne. Kolejne doświadczenia czyniły ten obraz jeszcze lepszym: organizacja była bardzo dobra, a pogoda i uczestnicy dopisali.

Jak przystało na porządną imprezę winiarską - przemarsz reprezentacji

Jak przystało na porządną imprezę winiarską – przemarsz reprezentacji

W Jaśle już od południa zauważyć można było licznych enoturystów (aparat przy boku, lekkie zdezorientowanie, oczekiwanie z pewnym zniecierpliwieniem na początek degustacji… a może to tylko złudzenie). Patrząc z boku łatwo było dostrzec, że wiele osób nigdy nie przyjechałoby do Jasła, gdyby nie wino. To ogromna szansa dla miasta, dobrze że została dostrzeżona, ale wymaga dalszych niemałych zabiegów w tym kierunku.

Oto idzie Europa Środkowa

Oto idzie Europa Środkowa

Cudze wina chwalimy i nie ma w tym niczego złego, jeśli potrafimy zachować otwartość na różne style i różne typy. Dla mnie uderzający był jednak pewien przełom: większość komentarzy, z którymi zetknąłem się na miejscu i później w sieci (np. refleksje pokonkursowe), chwaliła nasze wina. Jak widać  bariera kulturowa powoli jest przekraczana… Nie tylko wina się zmieniają, my też powoli się zmieniamy. Oczywiście wciąż, jak zawsze, pozostajemy bardzo krytyczni wobec naszej działalności, ale otwartość na rzeczową krytykę połączoną z docenieniem wartości jest chyba najlepszym kupażem w winnym świecie.

Każdy chwali się tradycjami. Niestety kapele były jakby niedocenione. A mogło być wesoło, bo to nie był skansen...

Każdy chwali się swymi tradycjami. Niestety kapele pozostały trochę w cieniu głównych wydarzeń. A mogło być wesoło, bo to nie był skansen…

Patrząc okiem enoturysty, ogromną zaletą Dni Wina było to, że można było zapoznać się z wieloma winami polskimi. Dla niezbyt zaangażowanego miłośnika win to wprost  wyjątkowa okazja, aby spróbować polskich win, wyrobić sobie o nich zdanie, porozmawiać z winiarzami. Zgadzam się w pełni z  celną opinią Radosława Fronia („Paragraf w kieluszku”) – nie wszyscy winiarze jednak zrozumieli, że są osoby, które chcą spróbować odrobiny wina i porozmawiać o nim, a nie tylko spożywać na miejscu pełne kieliszki. Zresztą, iście południowe upały sprzyjały temu, aby większa konsumpcja szybko zobojętniła pijących na rzeczywistość. Łatwiej przecież kupić butelkę wina po degustacji kilku próbek. Owszem, część osób chciała po prostu napić się wina w dobrze urządzonej przestrzeni Rynku –  ale to dla winiarzy był zysk powiedzmy „krótkoterminowy”. Większość wystawców to zrozumiała i zachowywała się jak każdy dobry winiarz na świecie – chętnie rozmawiali o winach przy winie, w wyniku czego  turyści zaopatrywali się w kolejne butelki.

W Jaśle wszystko może się zdarzyć!

W Jaśle różne cuda mogą się zdarzyć! Z serdecznymi pozdrowieniami dla bloga „Paragraf w kieliszku”.

Druga zaleta dla potencjalnego enoturysty to umiędzynarodowienie oferty win. Sam nie skorzystałem, ale widać było, że dla niektórych jest to ważny atut.

Trzecia zaleta – warunki do degustacji były zasadniczo bardzo dobre (największą wadą u wielu winiarzy jest wciąż brak lodówek, a i z chłodzeniem w lodzie były trudności). Kieliszki okolicznościowe w cenie 5 zł to wspaniały pomysł (szkoda, że wiele osób błądziło w ich poszukiwaniu). Liczba wystawców była na tyle duża, że w jeden dzień nie dało się rozsądnie spróbować wszystkiego. Zatem należało pozostać na dwa dni!

Tak się nalewa wino przed kamerami. Kamerzysta płakał, bo nie było wina czerwonego... (Winnica Sztukówka)

Tak szczodrzy winiarze nalewali turystom wino do spróbowania. Przed kamerami (i nie tylko!). Kamerzysta płakał, bo nie było wina czerwonego…

Czwarta zaleta – naprawdę wiele win polskich było interesujących, dobrych i bardzo dobrych. Bez taryfy ulgowej. Miałem pewną trudność, aby wybrać swą szczęśliwą siódemkę. Tak jak na każdej dobrej imprezie winiarskiej tego typu.

Tak winiarze cieszyli się z sukcesu podczas III Konkursu Win w Jaśle (Winnica Goja)

Winiarze cieszyli się z sukcesu podczas III Konkursu Win w Jaśle (Winnica Goja)

„Swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”

Obserwując reakcje „szerokiej publiczności” zauważyłem jednak kilka problemów pokazujących skalę wyzwań. Większość osób nie miała prawie żadnej wiedzy o polskich winach – indywidualne rozmowy z winiarzami na pewno coś mogą zmienić, ale jest zbyt dużo do zrobienia w tej sprawie. Zresztą wielu rodaków wykazuje wysoki poziom stresu przed rozmową – na szczęście wino może tu wiele pomóc.

Ciekawe ile osób w Jaśle – stolicy podkarpackiego winogrodnictwa i  winiarstwa – może powiedzieć coś o tutejszych winach i szczepach winorośli? Oczywiście nie mówię o specjalistach, których jest całkiem sporo. To jednak „szersza publiczność” powinna w przyszłości kupować wina, zwłaszcza że są coraz lepsze i są na miejscu. Ciekawe kiedy doczekamy się czasów, że przeciętny mieszkaniec Jasła zapytany na ulicy będzie w stanie wymienić trzy szczepy winogron na wina białe i trzy na czerwone? Oczywiście chodzi o te uprawiane w okolicy.  To niby niewiele, ale bez przekroczenia tej bariery nie pójdziemy dalej.

Oczywiście winiarze pewnie mogą podawać wiele drastycznych przykładów osób, które w tych dniach w winie szukały jedynie etanolu. Często byli też tacy, którzy z uporem domagali się czerwonych półsłodkich w miejscu, gdzie były tylko wina białe. Owszem to skrajność, ale naprawdę rzadko można było usłyszeć bardziej precyzyjne oczekiwania. Język opisywania wina jest wciąż bardzo ubogi, ale próbowanie wina połączone z rozmową to najlepszy środek zaradczy. Duże uznanie dla tych winiarzy, którzy cierpliwie podejmowali po wielokroć ten trud.

Kieliszki - bardzo gustowny i poręczny rekwizyt uczestnika. Szczęśliwi zachowają jako pamiątkę.

Kieliszki – bardzo poręczny rekwizyt uczestnika. Ostrożni zachowają jako pamiątkę. Jednak nie było łatwo zorientować się, gdzie można je było zdobyć…

Jeśli można pomarzyć o jakiś ulepszeniach na przyszłość, to zasadniczo nasuwają się dwie kwestie.

Po pierwsze, jakieś warsztaty degustacyjne odnośnie łączenia polskich potraw z naszym winem. Może również dałoby się zrobić jakąś formułę bardziej otwartą, wspólnego degustowania próbek jedzenia i próbek wina? A może wystawiający się winiarze zaproponowaliby do jakich polskich potraw (chodzi raczej o typowe) pasuje ich wino? Przyznam, że sam jestem niezmiernie ciekaw takich sugestii zarówno ze strony samych winiarzy, jak i np. sommelierów. Niektórzy zapytani chętnie mówili, ale większość spożywających nie dotarła do tego rodzaju pytań.

Druga rzecz, to możliwość rozmowy. Doceniam walory muzyki płynącej z estrady, cierpiała ona jednak na typową u nas przypadłość. Zagłuszała doszczętnie wszystko. Niestety gdy pojawiała się muzyka, przeszkadzała wydatnie w rozmowach, niekiedy trzeba było wręcz krzyczeć. Miał być koncert zakrapiany winem, czy muzyka do wina? Sądzę, że ten dylemat warto na przyszłość dobrze przemyśleć.

Jak dawniej bywało…

Jasielskie Dni Wina mają już ponad dekadę historii, nie jest to jednak pierwsza impreza w Polsce rozwijająca enoturystykę. Trzeba uczciwie wspomnieć, że czas, gdy ten rodzaj turystyki rozwijał się w Europie był dla Polski generalnie niekorzystny. Mieliśmy jednak zaledwie kilka lat, pod koniec okresu międzywojennego, gdy władze dostrzegły potencjał leżący w winiarstwie ciepłego Podola. Czas ten został wykorzystany wręcz idealnie. Winobrania w Zaleszczykach zapisały się bowiem na trwale w świadomości polskiego winiarstwa, a jak na swe czasy były w wielu aspektach zaskakująco nowoczesne.

święto winobrania-Kronika Ilustrowana-22-09-1935-s-2

Dla zainteresowanych kilka cytatów z artykułu opisującego pierwsze uroczyste winobranie:

winobranie-Zaleszczyki-Biuletyn_Tow.s.12a

Kiedyś Zaleszczyki, dzisiaj Jasło… reszta bez większych zmian.

 

winobranie-Zaleszczyki-Biuletyn_Tow.s.12b

Czy znów można powtórzyć bez zastrzeżeń?

Dawne święta wina w Zaleszczykach od dzisiejszych Dni Wina dzieli jedna zasadnicza kwestia: przed wojną miały one charakter ogólnopolski. I były wspierane przez najwyższe władze państwowe! Szczególnie interesująca jest motywacja – dziś w zasadzie powtarzamy w zasadzie to samo, ale tylko nieco innym językiem.

winobranie-Zaleszczyki-Biuletyn_Tow.s.12c

Najwyższe władze z Warszawy objęły najwyższe czynniki polityczno-wojskowe. Dziś można mieć zasłużone kompleksy.

 

winobranie-Zaleszczyki-Biuletyn_Tow.s.13b

Niezły wynik R.P. 1935! Ciekawe, ile osób przyjechało w tym roku do Jasła?

I jeszcze jedna uwaga o tym, co wokół samego święta i enoturystyki, enoturystyka to bowiem nie tylko samo wino. Już w latach 30-tych myślano zatem o podróżnych:

winobranie-Zaleszczyki-Biuletyn_Tow.s.13

Co ciekawe Jasło postarało się też o pewien aspekt promocyjny związany z koleją, daleko jednak do oferty sprzed 80 lat. To jednak już nie to samo PKP…

Czytając dawne wycinki prasowe o święcie wina w Zaleszczykach można odnieść dojmujące wrażenie deja vu. A może po prostu wreszcie powracamy do normalności?! Może wreszcie wracamy na nasze miejsce?! Na pewno jednak mamy najlepsze polskie wina w historii. I to najważniejsza racja, aby znów za rok pojawić się w Jaśle.

 

Ilustracja i cytaty pochodzą ze zbiorów Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej w Poznaniu http://www.wbc.poznan.pl/ oraz Biblioteki Cyfrowej KUL http://dlibra.kul.pl/.

 

Reklamy

2 thoughts on “XI Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle – czy można zostać enoturystą we własnym kraju?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s