Wino a sprawa ulepszenia Rzeczpospolitej (Andrzej Frycz Modrzewski)

Słyszeliście o Andrzeju Fryczu Modrzewskim? Zapewne – tak! Być może pamiętacie też coś z jego rozważań o karze za mężobójstwo… Czy wiecie, co myślał o winie ten słynny reformator? O tym zapewne wiedzą tylko nieliczni humaniści!

Warto porzucać kanoniczne wybory tekstów. Poza tym, co wybrano do obowiązkowej lektury często znaleźć można rzeczy niezwykle interesujące. Stąd zatem zapewne nawet niewielu specjalistów czytało inne fragmenty De Republica emedanda niż te pochodzące z księgi O prawach.

Frycz, jak wszyscy nasi humaniści znał wino i jego kulturalne zalety. Jak prawdziwy humanista cenił umiar i złoty środek, które wskazują miary właściwe człowiekowi:

Jedzenia i picia, i zbytnie żarcie nieprzystojne jest człowiekowi, ale najwięcej tym, którzy na sobie osobę urzędu noszą, bo ciało rozmaitemi niemocami zaraża, samego człowieka do statecznych spraw niesposobnego a nakoniec wszetecznym i zuchwałym, a jako bez uzdy konia z drogi błądzącym czyni.

O samym winie pisał zaś następująco z dużym znawstwem psychologii intoksykacji alkoholowej:

Wino zaiste takie ma przyrodzenie, iż ludzi naprzód czyni wesołe, potym, gdy się go więcej napije, dodawa dobrej nadzieje i większego o sobie rozumienia, potym, gdy go jeszcze lepiej nachyli, przydawa ufności, śmiałości do mówienia i czynienia prędkości tak, iż człowiek bywa jakoby sam nie swój, jako on, co w komedji, podpiwszy sobie dobrze, zawołał: wino wygrało, którem pił. Bo dymy, wstępujące do głowy, mieszają wszytko, a człowieka jakoby nieswym a sobą niewładnącym czynią.

Dochodzimy wreszcie do propaństwowego wymiaru Fryczowskiej krytyki pijaństwa, która nie tylko upadla człowieka (NB. upadla pijaństwo a nie samo spożywanie alkoholu), ale i niszczy instytucje państwa:

Wtenczas tajemnice tobie zwierzone łacno się wymkną. Wtenczas się wiele mówi, czegoć potym żal, gdy ksobie przyjdziesz: bo to abo tobie samemu szkodzi, abo drugim a czasem też i przyjaciołom i wszytkiemu powiatowi, abo wszytkiej ziemi. Wtenczas niemasz żadnej różności między przyjacielem i nieprzyjacielem, między żoną i siostrą. Wtenczas płużą[4] zwady, guzy, szarpaniny, ochromienia i takie boje. A nie dziw temu, ponieważ straciwszy rozsądek, utopiwszy rozum, zatoną wszytkie sposobności do uczciwych uczynków a wynurza się ona ślepych i nieukróconych chęci zgraja.

W końcu Frycz Modrzewski uderza w pesymistyczne tony, mające stanowić wyrzut dla prawdziwych chrześcijan:

Bydlęta nieme przechodzą nas trzeźwością, które więcej, niż trzeba, pić nie umieją. A przeto też więcej tego mamy żałować, iż ta wada w chrześcijańskich rzeczypospolitych tak moc wzięła, że jej uleczyć nielza[5], bo mało nie wszytcy wdali się w pijaństwo — tak panowie, jako pospólstwo, tak duchowni, jako świetcy.

I dodaje jeszcze na zakończenie złowróżbne tony:

 […] Ale z strony tych obyczajów ludzkich, mało co pomaga, chocia ich z tych wad strofują. A tak jakoby zwątpiwszy o polepszeniu przetnimy to miejsce słowy proroka tak mówiącego: Biada wam, którzy wstawacie rano, abyście szli za pijaństwem; a pijecie aż do wieczora, abyście pałali winem — harfa, będen, piszczałka na biesiadach waszych itd.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że I Rzeczpospolita rzeczywiście trawiona była potężnym wewnętrznym problemem, a słowa Frycza niestety okazały się prorocze nie tylko w warstwie stylistycznej.

Andrzej Frycz Modrzewski w prorockiej zadumie na obrazie Jana Matejki „Unia lubelska”

Pisałem już o tym, jak w żywocie biskupa Grzegorza z Sanoka zapisało się wino. Jak widać humaniści czy to katoliccy, czy to protestanccy głosili potrzebę umiaru w spożyciu wina. Nie wiemy czy Kallimach nie upiększył Żywota Grzegorza z Sanoka. Nie wiemy, ile wina naprawdę wypijał Andrzej Frycz Modrzewski. Wiemy jednak, że nie wszyscy nadwiślańscy humaniści podzielali ich poglądy, na co narzekał bawiący pod Wawelem niemiecki humanista Konrad Celtes. To jednak zupełnie inna historia…

PS. Nazwę rzeczpospolita napisałem w tytule pierwotnie z małej litery, oznaczając rzeczownik pospolity (a nie nazwę własną jak to najczęściej dziś robimy). Frycz pisał bowiem o ogólnych bolączkach republik. Jednak ze względu na interesujące nas tutaj polskie tradycje postanowiłem zmienić pierwotny sens tytułu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s