Wino symbolem upadku kultury?

Minęło niedawno siedem lat istnienia niniejszego blogu. Blog ma już więc dość długą historię, choć –  wbrew pozorom – nie przeszedł jeszcze całkiem do historii. Wierni czytelnicy mogą zadawać sobie pytania o jego sensowność, jak choćby np.:  Czy jest o czym jeszcze pisać? Czy może w końcu filozof powiedzieć coś nowego o winie?

Tout court  można odpowiedzieć na wiele podobnych pytań poprzez wskazanie przykładu. Dziś zatem przykład, pokazujący, jak nieoczekiwane mogą być kulturowe konotacje związane z winem.

Specyficzny obraz wina w kulturze nakreślił w XIX wieku nieco zapomniany krakowski filozof – Michał Wiszniewski (1794-1865). Następująco odmalował on obraz upadku kultury szlacheckiej w XVII i XVIII wieku:

Wiszniewski_1_X

 (Michała Wiszniewskiego Historya literatury polskiej. T. 1, Kraków 1840, s. X).

Nie wiem, czy Wiszniewski był abstynentem. Wiadomo jednak, że jako jeden z niewielu rodzimych pisarzy utożsamił wino węgierskie ze źródłami naszej kulturowej klęski doby sarmatyzmu. Nawet późniejsza krakowska szkoła historyczna (posądzana o wiele rzeczy) nie postawiła tak pesymistycznej diagnozy jak ten pozytywistyczno oświeceniowy myśliciel.

Portret Michała Wiszniewskiego

U Wiszniewskiego mamy tylko szkic, w dodatku mocno stereotypowy. Ukazuje on jednak, że w kwestii kulturowej oceny wina w XIX wieku dokonały się daleko idące zmiany. I jak to w filozofii zwykle bywa – oczekiwanie jednomyślności jest bardziej próżne niż oczekiwanie iż rozlane wino samo powróci do beczki. Jedno i drugie nie jest fizycznie niemożliwe, ale trzeba na to czekać baaaaardzo długo.

Żeby było ciekawiej Wiszniewski potrafił też o winie pisać bardziej sympatycznie, potwierdzając zresztą to, że średniowieczni krakowscy scholastycy potrafili doceniać wino i robić z niego użytek. Tak pisał w V tomie swej historii literatury:

Wiszniewski_V_184

Jak widać wyobrażenie Wiszniewskiego o tym, jak w praktyce wyglądało uprawianie filozofii i teologii scholastycznej (silnie złączonych) było ogólnie rzecz biorąc sympatyczne. Może to była immanentna cecha owej via moderna, która szczęśliwie przywędrowała do Krakowa z Pragi? Niestety współcześni historycy filozofii wstrzemięźliwie milczą. Czyżby obawiali się wzrostu popularności scholastyki?!

Dodajmy na koniec, że sztuka tworzenia wina (można więc chyba powiedzieć wiedza „enologiczna”) pojawiła się na kartach stricte filozoficznej publikacji Wiszniewskiego poświęconego filozofii nauki. Bakona metoda tłumaczenia natury (1843) to jedna z ważniejszych prac dla powstania polskiej filozofii nauki. Uwadze interpretatorów umyka jednak zwykle interesująca wymowa Wiszniewskiego krytyki metody spekulacyjnej:

Bakona_metoda_56.png

Jak widać wiedza enologiczna stała się jednym z argumentów za tym, że wiedzy praktycznej ani zdobywamy na drodze uogólnień obserwacji naukowych, ani nie dedukujemy jej z apriorycznych, spekulacyjnych systemów. Ważne rozważania nad wiedzą praktyczną przy okazji ujawniły jak ważną rolę cywilizacyjną w oczach Wiszniewskiego odgrywała sztuka robienia wina.

Wypada zakończyć stwierdzeniem, że to nie jest z pewnością ostatnie słowo na temat winnych tradycji. Będą i kolejne wpisy, i nowa inicjatywa akademicka. Niebawem więcej szczegółów!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s